Zanim na Teneryfie pojawili się Hiszpanie, wyspa miała swoich mieszkańców, władców, wierzenia i własny sposób życia. Guanczowie mieszkali w jaskiniach, hodowali kozy i owce, mumifikowali zmarłych, pozostawiali znaki wyryte w skałach i podzielili wyspę na dziewięć królestw zwanych menceyatami. Nad ich światem czuwał Achamán, a z Teide – Echeyde – związane były opowieści o potężnym Guayocie.
Ale skąd Guanczowie właściwie przybyli na Teneryfę? Jak znaleźli się na wyspie, skoro w chwili przybycia Europejczyków nie posługiwali się łodziami pozwalającymi swobodnie podróżować między wyspami? Jak wyglądali, co jedli, w co wierzyli i dlaczego tak wiele wiemy o ich zmarłych, a wciąż tak niewiele o niektórych elementach ich wierzeń?
I najważniejsze – czy Guanczowie naprawdę zniknęli po podboju Teneryfy?
Spróbujmy poznać ludzi, których ślady podczas zwiedzania wyspy będziemy odnajdywać znacznie częściej, niż mogłoby się wydawać.
Żeby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba najpierw spojrzeć na mapę. Teneryfa leży ponad 300 kilometrów od wybrzeży Afryki. Ktoś musiał więc tutaj przypłynąć. Guanczowie nie byli ludnością, która „od zawsze” mieszkała na wyspie – ich przodkowie przybyli z północnej Afryki, a współczesne badania DNA potwierdzają ich bliskie związki z dawnymi populacjami tego regionu, zwłaszcza ze światem Amazighów, dawniej nazywanych Berberami.
Kiedy to się wydarzyło? Tutaj odpowiedź nie jest już tak prosta. Datowanie najstarszego osadnictwa na Wyspach Kanaryjskich wciąż jest przedmiotem badań. Muzeum Przyrody i Archeologii (MUNA) w Santa Cruz de Tenerife, które zajmuje się m.in. badaniem i ochroną archeologicznego dziedzictwa wyspy, zwraca uwagę, że proces zasiedlania archipelagu mógł obejmować kilka etapów. Natomiast współczesne datowania radiowęglowe wskazują, że trwałe zasiedlenie Wysp Kanaryjskich nastąpiło najprawdopodobniej w pierwszych stuleciach naszej ery. Duże badanie genomów dawnych mieszkańców archipelagu opublikowane w 2023 roku wskazuje na kolonizację około III wieku n.e.
Nie wiemy również, dlaczego opuścili Afrykę. Mogły zadziałać różne czynniki: poszukiwanie nowych terenów i zasobów, ale również przemiany zachodzące w Afryce Północnej pod wpływem świata punickiego i rzymskiego. MUNA wskazuje te możliwości, ale żadnej z nich nie możemy dziś przedstawić jako jednej pewnej przyczyny migracji.
Najciekawsze pytanie brzmi jednak: jak dopłynęli?
Musieli dysponować łodziami albo skorzystać z pomocy ludzi, którzy je posiadali. Podróż przez Atlantyk nie była czymś, co można było odbyć przypadkiem wraz z całym wyposażeniem potrzebnym do założenia trwałej osady. Pierwsi mieszkańcy przywieźli ze sobą zwierzęta gospodarskie, nasiona i wiedzę potrzebną do rozpoczęcia życia na wyspach. Jedna z rozważanych przez badaczy hipotez zakłada nawet udział śródziemnomorskich żeglarzy w procesie zasiedlania archipelagu. Nie wiemy jednak, kto dokładnie zorganizował te przeprawy ani jak wyglądały statki, które dotarły do Teneryfy.
I właśnie tutaj historia robi się naprawdę zagadkowa.
Kiedy Europejczycy dotarli na Teneryfę wiele stuleci później, Guanczowie nie byli już społecznością żeglarską. Co więcej, badania genetyczne pokazują, że po zasiedleniu archipelagu kontakty pomiędzy mieszkańcami poszczególnych wysp były bardzo ograniczone. Populacje rozwijały się w dużej mierze osobno, a pomiędzy wschodnimi i zachodnimi wyspami pojawiły się wyraźne różnice genetyczne.
💡 I tu pojawia się jedna z największych zagadek Guanczów: ich przodkowie musieli pokonać ocean, żeby dostać się na Teneryfę, a ich potomkowie utracili umiejętność – albo potrzebę – odbywania takich podróży.
Dlaczego? Być może pierwszych osadników ktoś na wyspy przywiózł, a oni sami nigdy nie dysponowali technologią budowania dużych jednostek. Być może umiejętności żeglarskie zanikły wraz z kolejnymi pokoleniami. Brakowało też niektórych surowców i warunków sprzyjających budowie większych łodzi. Na razie nie mamy odpowiedzi, która zamykałaby tę zagadkę.
Ale mamy jej skutek: przez wiele pokoleń Teneryfa stała się dla Guanczów całym światem. I właśnie w tej izolacji zaczęła rozwijać się kultura, którą zastali Europejczycy pod koniec średniowiecza.
👉 A skoro podobni osadnicy dotarli również na pozostałe Wyspy Kanaryjskie, pojawia się następne pytanie: czy Majos z Lanzarote i Guanczowie z Teneryfy byli właściwie tym samym ludem?
Guanczowie na Teneryfie, Majos na Lanzarote i Fuerteventurze, Canarios na Gran Canarii, Benahoaritas na La Palmie, Gomeros na La Gomerze i Bimbaches na El Hierro. Każda z wysp miała własną społeczność i własną nazwę jej mieszkańców. Dlatego określanie wszystkich rdzennych mieszkańców Wysp Kanaryjskich mianem „Guanczów”, choć bardzo rozpowszechnione, nie jest precyzyjne – Guanczowie byli mieszkańcami Teneryfy.
Czy byli więc zupełnie różnymi ludami? Nie. Wszystkie te społeczności łączyły korzenie sięgające Afryki Północnej. Potwierdzają to zarówno znaleziska archeologiczne i ślady językowe, jak i współczesne badania DNA. Ich przodkowie byli związani z dawnymi populacjami Amazighów, nazywanych dawniej Berberami.
Wspólne pochodzenie widać również w sposobie życia. Na różnych wyspach hodowano kozy i owce, wykorzystywano skóry zwierząt, lepiono naczynia bez koła garncarskiego, mielono ziarno, korzystano z jaskiń, wykonywano narzędzia z kamienia i kości oraz pozostawiano ryty naskalne. Jeśli znasz już historię Majos z Lanzarote, wiele elementów życia Guanczów może więc wydać Ci się znajomych.
Ale ocean stopniowo ich rozdzielał. Badania genetyczne dawnych mieszkańców archipelagu wskazują, że po zasiedleniu wysp przepływ ludzi pomiędzy nimi był bardzo ograniczony. Społeczności rozwijały się więc przez stulecia w dużej mierze niezależnie, dostosowując sposób życia do warunków panujących na konkretnej wyspie. Z czasem pojawiały się różnice w kulturze, organizacji społecznej, obrzędach, ceramice, a nawet w genetycznym obrazie poszczególnych populacji.
Kiedy pod koniec XV wieku rozpoczął się jej podbój, Guanczowie nie tworzyli nawet jednego wspólnego państwa. Wyspa była podzielona na dziewięć menceyatów, rządzonych przez menceyów. Na Lanzarote czy Fuerteventurze organizacja społeczeństwa wyglądała inaczej.
💡 Można więc powiedzieć, że Majos i Guanczowie byli dalekimi krewnymi. Ich przodkowie wywodzili się z tego samego północnoafrykańskiego świata, ale kolejne pokolenia dorastały już na różnych wyspach. Atlantyk sprawił, że wspólna historia zaczęła rozchodzić się na kilka osobnych dróg.
I jest w tym pewien paradoks. Dziś prom z Teneryfy na La Gomerę płynie mniej więcej 50 minut. Dla dawnych mieszkańców tych wysp kilkadziesiąt kilometrów oceanu mogło oznaczać granicę między dwoma światami.
Kiedy dziś przedstawia się Guanczów, często widzimy wysokich, jasnowłosych ludzi o jasnej skórze i niebieskich oczach. Taki wizerunek nie wziął się zupełnie znikąd – dawni europejscy autorzy rzeczywiście wspominali wśród mieszkańców Wysp Kanaryjskich osoby o jasnej karnacji, włosach i oczach. Problem zaczyna się wtedy, gdy z tego opisu tworzymy wygląd typowego Guancza.
Guanczowie nie wyglądali jednak wszyscy jednakowo. Badania szczątków z Teneryfy pokazują zróżnicowaną populację, co dobrze pasuje do jej północnoafrykańskiego pochodzenia. Dlatego zamiast wyobrażać sobie jeden „typ guanczowski”, lepiej pomyśleć o ludziach różniących się budową ciała i cechami wyglądu. Dawne próby dzielenia ich na sztywne „typy rasowe” zostały w dużej mierze zarzucone przez współczesną bioantropologię.
Jedną rzecz możemy natomiast zmierzyć całkiem dokładnie – wzrost. Badania prowadzone przez Instituto Canario de Bioantropología wskazują, że mężczyźni mieli średnio około 171 cm, a kobiety około 160 cm. Nie byli więc olbrzymami, jak czasem sugerują popularne opowieści. Oczywiście zdarzali się ludzie wyżsi: wśród przebadanych szczątków znajdują się mężczyźni mierzący około 175–176 cm.
Ich wygląd zmieniało również życie. Guanczowie dużo chodzili po stromym, wulkanicznym terenie i zajmowali się między innymi pasterstwem. Badania szkieletów pozwalają dziś odtworzyć nie tylko wzrost, ale także budowę ciała, obciążenia wynikające z codziennej aktywności, urazy czy stan zdrowia. Co ciekawe, MUNA ocenia, że jako populacja byli dobrze przystosowani do środowiska Teneryfy i generalnie nie wykazywali oznak poważnego niedożywienia.
Nie chodzili też ubrani w fantazyjne „stroje jaskiniowców”, które czasem pojawiają się na współczesnych ilustracjach. Podstawowym materiałem były skóry zwierzęce, przede wszystkim kozie. Odpowiednio je przygotowywano, cięto i zszywano. Jednym z charakterystycznych okryć był tamarco – rodzaj skórzanego płaszcza. Znane były również skórzane osłony nóg oraz obuwie.
cdn....