Stoisz nad oceanem i patrzysz na niemal pionową ścianę, która miejscami wznosi się na wysokość około 600 metrów. Los Gigantes robią wrażenie samą swoją skalą. Ale kiedy wiesz, na co patrzysz, stają się jeszcze ciekawsze.
Te ogromne klify są częścią masywu Teno – jednego z najstarszych fragmentów Teneryfy. W ich ścianach można zobaczyć kolejne warstwy skał wulkanicznych, a także ślady dawnych dróg, którymi magma przedostawała się ku powierzchni. To trochę tak, jakby ocean odsłonił przed nami przekrój przez fragment starej wulkanicznej wyspy.
Jak powstała ściana Los Gigantes? Dlaczego jest tak stroma? Co oznaczają pionowe linie przecinające skały? I czy Guanczowie naprawdę nazywali to miejsce „Murem Piekieł”?
Zanim spojrzysz na Los Gigantes z lądu albo z pokładu łodzi, zobacz, co właściwie masz przed sobą.
📖 Los Gigantes z Achamánem
W przewodniku „Teneryfa z Achamánem” nie kończę na pokazaniu Ci klifów. Achamán pomaga rozprawić się z opowieściami i pytaniami, które narosły wokół Los Gigantes – również tymi związanymi z Guanczami, „Murem Piekieł” i legendarnym „końcem świata”.
Dowiesz się także, na co zwrócić uwagę, patrząc na skalne ściany, gdzie najlepiej zobaczyć Los Gigantes z lądu i dlaczego zupełnie inaczej wyglądają od strony Atlantyku.
🗺️ Do przewodnika dołączona jest interaktywna mapa Teneryfy, na której zaznaczyłam najciekawsze punkty widokowe oraz miejsca przydatne podczas zwiedzania Los Gigantes. Znajdziesz w nim również informacje, jak zorganizować oglądanie klifów od strony morza – skąd wypłynąć, jakie masz możliwości i jak połączyć rejs z dalszym zwiedzaniem tej części wyspy.
👉 Zobacz przewodnik „Teneryfa z Achamánem”
Nazwa Los Gigantes – Olbrzymy – nie jest przesadzona. Na zachodnim wybrzeżu Teneryfy ląd kończy się niemal pionową ścianą, która ciągnie się kilometrami wzdłuż Atlantyku. W najwyższych miejscach klify wznoszą się na około 600 metrów nad poziom morza. Dopiero gdy u ich podnóża pojawi się łódź, można naprawdę zobaczyć skalę tej ściany.
Los Gigantes są zachodnią krawędzią masywu Teno, jednego z najstarszych fragmentów Teneryfy. Nie powstały podczas jednej erupcji i nie są dziełem jednego wulkanu. To, co widzisz, jest pozostałością po bardzo długiej historii budowania, a później niszczenia tej części wyspy. Kolejne erupcje dokładały warstwy materiału wulkanicznego, a z czasem woda, grawitacja i przede wszystkim Atlantyk zaczęły je rozcinać i odbierać wyspie fragment po fragmencie.
Dlatego Los Gigantes warto oglądać nie tylko jak efektowną panoramę. Ta ogromna ściana jest jak odsłonięty fragment wnętrza dawnej Teneryfy. Zobaczysz w niej warstwy skał powstałych podczas kolejnych erupcji, głębokie barrancos przecinające masyw, a także ciemne pasy biegnące przez skałę – ślady miejsc, którymi kiedyś przemieszczała się magma.
💡 I właśnie dlatego rejs pod Los Gigantes jest czymś więcej niż sposobem na zrobienie ładnego zdjęcia. Z poziomu oceanu możesz spojrzeć na klify jak na ogromny przekrój przez jeden z najstarszych fragmentów wyspy. Za chwilę zobaczymy, jak ta część Teneryfy powstała i dlaczego jej brzeg wygląda dziś właśnie tak.
Patrząc na Los Gigantes, łatwo pomyśleć, że oglądasz fragment tego samego wulkanicznego świata, do którego należy Teide. Tymczasem historia tych skał zaczęła się miliony lat wcześniej.
Los Gigantes są częścią masywu Teno, jednego z trzech najstarszych fragmentów dzisiejszej Teneryfy. Pozostałe to Anaga na północnym wschodzie oraz Roque del Conde na południu. Zanim powstała wyspa o kształcie, który znamy dzisiaj, w różnych miejscach oceanu rosły potężne wulkaniczne masywy. Teno było jednym z nich.
Większość masywu Teno została zbudowana około 6 milionów lat temu. Erupcja po erupcji, potok po potoku, lawa układała się warstwami i stopniowo tworzyła ogromną wulkaniczną budowlę. Badania skał pokazują, że główny etap jej powstawania był zaskakująco krótki w skali geologicznej – znaczna część masywu mogła powstać około 6,4–6,0 mln lat temu.
Co ciekawe, Teno przez znaczną część swojej historii nie było jeszcze częścią jednej Teneryfy. Było oddzielnym wulkanicznym masywem wynurzającym się z Atlantyku. Dopiero późniejsza aktywność wulkaniczna wypełniała przestrzeń pomiędzy starymi masywami i stopniowo połączyła je w wyspę.
Teide pojawił się na tej historii znacznie później. W centralnej części wyspy rozwój wielkiego kompleksu Las Cañadas rozpoczął się ponad 3 miliony lat temu, natomiast sam system Teide–Pico Viejo jest jeszcze młodszym rozdziałem wulkanicznej historii Teneryfy.
💡 Czy wiesz, że…?
Gdy patrzysz z łodzi na Los Gigantes, patrzysz na skały należące do jednego z najstarszych rozdziałów historii Teneryfy. Teno istniało, zanim Teide pojawił się w krajobrazie wyspy.
Los Gigantes nie powstały podczas jednej gigantycznej erupcji. Ta ściana była budowana kawałek po kawałku. Kolejne erupcje wyrzucały lawę, która spływała po zboczach dawnego masywu Teno, zastygała, a później przykrywały ją następne potoki. Proces powtarzał się wiele razy, aż powstał ogromny stos wulkanicznych skał.
Spójrz na klify od strony oceanu. Zamiast jednolitej skały zobaczysz setki ułożonych jedna na drugiej warstw. W najstarszej części Los Gigantes poszczególne potoki lawy mają często mniej niż metr grubości, a pomiędzy nimi występują również warstwy żużli i innych materiałów wyrzuconych podczas erupcji. To zapis kolejnych etapów budowania dawnego wulkanicznego masywu.
Ale samo nagromadzenie lawy nie stworzyłoby Los Gigantes w formie, którą widzimy dzisiaj. Najpierw wulkany zbudowały ląd, a później zaczęła się jego rozbiórka. Przez miliony lat masyw rozcinały wody spływające głębokimi barrancos, działała grawitacja, a od strony wybrzeża skały podcinał Atlantyk. W starych masywach Teneryfy, takich jak Teno, właśnie formy erozyjne – wąwozy i klify – należą dziś do najbardziej charakterystycznych elementów krajobrazu.
🌊 Można więc powiedzieć, że Los Gigantes mają dwóch twórców. Wulkany zbudowały potężny masyw z kolejnych warstw lawy, a erozja odsłoniła jego wnętrze i nadała wybrzeżu formę ogromnej ściany.
👀 Zwróć uwagę: kiedy będziesz oglądać Los Gigantes z łodzi, nie patrz tylko na wysokość klifów. Poszukaj poziomych warstw układających się jedna nad drugą. To pozostałości kolejnych erupcji sprzed milionów lat. Za chwilę zobaczymy również linie biegnące w zupełnie innym kierunku – i one opowiadają jeszcze inną część historii Teno.
Skoro kolejne erupcje budowały masyw Teno warstwa po warstwie, skąd wzięła się niemal pionowa ściana opadająca dziś do oceanu? Los Gigantes nie zostały „odcięte” podczas jednej katastrofy. Ich dzisiejszy kształt jest przede wszystkim efektem bardzo długiej erozji.
Najważniejszą rolę odegrał Atlantyk. Fale przez tysiące i miliony lat uderzały w podstawę dawnego masywu, wykorzystywały pęknięcia w skałach i stopniowo ją podcinały. Kiedy dolna część klifu traciła podparcie, fragmenty skalnej ściany obrywały się pod własnym ciężarem. Morze usuwało część rumowiska i cały proces mógł zaczynać się od nowa. W ten sposób linia klifu stopniowo cofała się w głąb lądu. Taki mechanizm erozji morskiej jest dobrze udokumentowany również na dawnych klifach północnej części Teno.
Ale ocean nie pracował sam. Z góry masyw rozcinała woda spływająca ze zboczy. Wnikała w szczeliny, porywała luźny materiał i przez bardzo długi czas pogłębiała barrancos – wąwozy, które dziś przecinają Teno od gór aż po morze. To dlatego krajobraz tej części wyspy składa się jednocześnie z ogromnych klifów i głębokich rozcięć prowadzących ku oceanowi.
💡 Wyobraź sobie więc dawny masyw Teno większy niż dzisiaj. Jego zachodnia krawędź nie kończyła się dokładnie tam, gdzie obecnie widzisz Los Gigantes. Atlantyk przez bardzo długi czas odbierał mu kolejne fragmenty skał, a erozja działająca od strony lądu rozcinała pozostałą część masywu.
Proces trwa nadal. Hiszpański Instytut Geologiczny określa Los Gigantes jako aktywny klif morski. Nie oznacza to oczywiście, że podczas rejsu zobaczysz, jak ocean przesuwa ścianę. W ludzkiej skali zmiany są zwykle niewielkie, ale w skali geologicznej klify wciąż są przebudowywane przez morze, osuwanie i obrywanie skał.
👀 Spójrz na podnóże klifów. Z łodzi dobrze widać miejsca, w których skała niemal pionowo wpada do oceanu. To właśnie na styku lądu i Atlantyku od milionów lat trwa powolna walka, dzięki której Los Gigantes wyglądają dziś tak spektakularnie.
Kiedy spojrzysz uważnie na Los Gigantes, zauważysz, że poziome warstwy dawnych potoków lawy są miejscami przecięte pionowymi lub ukośnymi pasami skały. Wyglądają trochę jak ogromne kreski narysowane na ścianie klifu. To dajki wulkaniczne – zastygłe ślady dawnych dróg magmy. W masywie Teno występuje ich bardzo dużo.
Jak powstały? Wyobraź sobie, że wewnątrz wulkanicznego masywu znajduje się magma szukająca drogi ku powierzchni. Gdy w skałach pojawia się szczelina, magma może zostać w nią wtłoczona. Czasem dociera na powierzchnię i zasila erupcję, a czasem zastyga jeszcze pod ziemią, wypełniając pęknięcie. Tak powstaje dajka.
Miliony lat temu tych struktur nie można było zobaczyć – znajdowały się wewnątrz masywu Teno. Dopiero erozja usunęła ogromne ilości otaczających je skał i przecięła dawny wulkaniczny masyw tak głęboko, że jego wewnętrzne struktury zostały odsłonięte. Dlatego Los Gigantes pozwalają zobaczyć coś, co normalnie pozostaje ukryte głęboko we wnętrzu wulkanu.
💡 Możesz potraktować dajki jak zastygłe rury doprowadzające magmę. Nie są jednak pustymi tunelami. To szczeliny, które magma wypełniła, a następnie sama w nich zastygła, tworząc pas litej skały.
Co ciekawe, nie wszystkie takie „kreski” muszą wyglądać jednakowo. Hiszpański Instytut Geologiczny opisuje w Los Gigantes zarówno dajki, jak i sille – intruzje magmy biegnące bardziej zgodnie z układem istniejących warstw.
Tak – ale nie na całej długości. Oficjalna strona turystyczna Teneryfy podaje, że Los Gigantes w niektórych miejscach osiągają około 600 metrów wysokości nad poziomem morza. Hiszpański Instytut Geologiczny opisuje natomiast zasadniczą część klifów jako ściany mające około 200–500 metrów wysokości. Nie ma tu sprzeczności: Los Gigantes to długa i bardzo nierówna ściana, której wysokość zmienia się w zależności od miejsca.
Sześćset metrów trudno sobie wyobrazić, dopóki nie pojawi się jakiś punkt odniesienia. To mniej więcej dwa Pałace Kultury ustawione jeden na drugim. A jednak, kiedy patrzysz na klify z daleka, ich ogrom może trochę ginąć – ściana jest tak rozległa, że oko nie ma z czym jej porównać.
Dlatego najlepszą „miarką” są łodzie płynące u podnóża Los Gigantes. Z punktu widokowego wyglądają jak niewielkie białe punkty. Z pokładu łodzi proporcje odwracają się jeszcze bardziej: dopiero wtedy widać, jak niewielki jest człowiek wobec skalnej ściany wyrastającej niemal pionowo z oceanu. Oficjalny portal Teneryfy właśnie rejs od strony morza wskazuje jako jeden z najlepszych sposobów, by zobaczyć rzeczywistą wysokość klifów.
💡 Czy wiesz, że…?
Los Gigantes nie kończą się na powierzchni Atlantyku. Pod wodą skała schodzi dalej, choć oficjalny opis wskazuje, że dno u ich podnóża znajduje się miejscami na głębokości około 30 metrów.
Z Los Gigantes związana jest jedna z najbardziej sugestywnych opowieści o dawnych mieszkańcach Teneryfy. Według niej Guanczowie nazywali ogromne klify „Muralla del Infierno” – Murem Piekieł. Skalna ściana miała wyznaczać granicę ich świata, a w niektórych współczesnych wersjach tej historii pojawia się nawet przekonanie, że wody Atlantyku u jej podnóża uważali za bezdenne.
Spróbuj na chwilę zapomnieć o dzisiejszej Teneryfie. Nie ma Puerto de Santiago, portu, punktów widokowych ani łodzi pełnych turystów. Przed Tobą wyrasta ciemna ściana skalna, która miejscami ma kilkaset metrów wysokości. Głębokie barrancos utrudniają dotarcie do niej od strony lądu, a pionowe skały wpadają prosto do oceanu. Nietrudno wyobrazić sobie miejsce, wokół którego rodzą się opowieści o granicy znanego świata.
Czy rzeczywiście tak widzieli Los Gigantes Guanczowie? Tutaj historia zaczyna mieszać się z legendą. Informację, że nazywali klify Muralla del Infierno, podaje dziś nawet oficjalny portal turystyczny Teneryfy. Opowieści o „końcu świata” i bezdennych wodach również są powtarzane w materiałach turystycznych. Nie udało mi się jednak odnaleźć dawnej kroniki, która potwierdzałaby te historie w takiej formie.
Jest za to ciekawy trop. W publikacji naukowej Uniwersytetu La Laguna pojawia się dawne określenie klifów „Muralla del Diablo” – Mur Diabła. Autorzy zwracają uwagę, że na Wyspach Kanaryjskich groźne, trudno dostępne miejsca – urwiska, skały, jaskinie czy wąwozy – bywały później łączone z diabłem i piekłem. Takie nazwy należały już do chrześcijańskiego sposobu opisywania krajobrazu. Dobrym przykładem jest Barranco del Infierno – Wąwóz Piekieł.
I tu pojawia się najciekawsze pytanie. „Infierno” i „diablo” są słowami hiszpańskimi i należą do chrześcijańskiego świata, więc w tej formie nie mogły być pierwotnymi nazwami używanymi przez Guanczów. Czy Hiszpanie przetłumaczyli w ten sposób jakieś wcześniejsze guanczowskie określenie klifów? Czy istniała starsza opowieść o granicy świata, która z czasem otrzymała chrześcijańską nazwę? A może cała historia powstała już po podboju Teneryfy? Tego na razie nie potrafimy rozstrzygnąć.
📖 Legenda czy historia?
Nie traktowałabym więc opowieści o Murze Piekieł, końcu świata i bezdennym oceanie jako udowodnionego wierzenia Guanczów. Ale też nie wyrzucałabym jej z historii Los Gigantes. Legendy przez stulecia zmieniają się, mieszają z późniejszymi wyobrażeniami i dostają nowe nazwy. Czasami właśnie dlatego tak trudno odnaleźć ich początek.
👀 Kiedy zobaczysz Los Gigantes od strony oceanu, spróbuj przez chwilę spojrzeć na nie oczami człowieka sprzed kilkuset lat. Niezależnie od tego, gdzie kończy się historia, a zaczyna legenda, łatwo zrozumieć, dlaczego właśnie te klify stały się jej bohaterem.
Rejs pod Los Gigantes często ma podwójny cel. Z jednej strony pozwala zobaczyć klify od strony oceanu, z drugiej – daje szansę spotkania delfinów i waleni. Nie jest to przypadek. Wzdłuż zachodniego i południowo-zachodniego wybrzeża Teneryfy rozciąga się Franja Marina Teno-Rasca – chroniony obszar morski obejmujący niemal 70 tys. hektarów.
Najważniejsze jest jednak to, że nie wszystkie żyjące tutaj zwierzęta są tylko gośćmi przepływającymi obok wyspy. W wodach południowo-zachodniej Teneryfy występują stałe populacje delfinów butlonosych oraz grindwali krótkopłetwych, nazywanych również grindwalami tropikalnymi. Można je spotkać przez cały rok.
Dlaczego właśnie tutaj? Położenie i ukształtowanie Teneryfy sprawiają, że jej południowo-zachodnie wody są w dużej mierze osłonięte od pasatów, a zwierzęta znajdują tu odpowiednie warunki oraz pożywienie. Oficjalne materiały Turismo de Tenerife właśnie obfitość pokarmu, spokojniejsze wody i warunki klimatyczne wymieniają jako przyczyny obecności stałych populacji waleni.
Szczególnie ciekawy jest grindwal krótkopłetwy (Globicephala macrorhynchus). Choć często usłyszysz o nim jako o pilot whale – wielorybie pilotującym – biologicznie należy do rodziny delfinowatych. Dorosłe osobniki mogą przekraczać 5 metrów długości i ważyć 1–2 tony. To właśnie grindwal jest jednym z waleni najczęściej obserwowanych podczas rejsów u wybrzeży Teneryfy.
Nie oznacza to jednak, że podczas każdego rejsu zobaczysz zwierzęta. To nie oceanarium – delfiny i grindwale żyją tutaj na wolności. Oprócz gatunków osiadłych przez te wody przepływają także inne walenie, dlatego w różnych okresach można spotkać m.in. delfiny plamiste, delfiny zwyczajne czy większe gatunki waleni. Oficjalne materiały podają ponad 20 gatunków obserwowanych w tej części oceanu.
💙 Warto wiedzieć: jeśli chcesz połączyć oglądanie Los Gigantes z obserwacją waleni, wybieraj legalnie działające jednostki posiadające wymagane zezwolenie na komercyjne obserwowanie cetaceów. Zasady określają m.in., jak łodzie mogą zachowywać się w pobliżu zwierząt, aby ich nie niepokoić.
Los Gigantes z daleka mogą wyglądać jak ogromna, niemal martwa ściana skały. Tymczasem pęknięcia, skalne półki i trudno dostępne fragmenty klifów są schronieniem dla zwierząt, które właśnie dzięki niedostępności tego miejsca znajdują tu dobre warunki do życia. Cały obszar należy do Parku Rural de Teno i jest ważną ostoją wielu chronionych gatunków.
Jednym z najciekawszych jest rybołów – po kanaryjsku guincho. To duży ptak drapieżny związany z morzem, który żywi się niemal wyłącznie rybami. Potrafi krążyć nad wodą, wypatrzyć zdobycz, a następnie gwałtownie zanurkować i chwycić ją szponami. Na Teneryfie należy do najrzadszych ptaków drapieżnych, a trudno dostępne ściany Teno są jednym z jego najważniejszych miejsc. Badania prowadzone na wybrzeżu Teneryfy odnotowywały obserwacje rybołowów właśnie w rejonie Los Gigantes.
Na klifach można spotkać również sokoła berberyjskiego (halcón tagarote) oraz kruka kanaryjskiego. Oficjalny portal Teneryfy wymienia Los Gigantes jako jedno z miejsc interesujących dla obserwatorów ptaków właśnie ze względu na te zagrożone gatunki.
Na skalnej ścianie kryje się jeszcze jeden mieszkaniec, którego podczas zwykłego rejsu prawdopodobnie nawet nie zauważysz – jaszczurka olbrzymia z Teneryfy (Gallotia intermedia). Gatunek ten przez długi czas uważano za wymarły, zanim pod koniec XX wieku odkryto żyjące osobniki w masywie Teno. Jednym z jego schronień są niedostępne półki skalne Los Gigantes.
💡 Paradoks Los Gigantes polega więc na tym, że to, co utrudnia życie człowiekowi, pomaga przetrwać zwierzętom. Pionowe ściany, na które trudno się dostać, tworzą naturalne schronienie przed częścią zagrożeń występujących w łatwiej dostępnych miejscach.
👀 Jeśli podczas rejsu zobaczysz dużego ptaka krążącego nad oceanem lub siedzącego wysoko na skalnej półce, przyjrzyj mu się uważnie. Być może patrzysz właśnie na guincho – jednego z najrzadszych skrzydlatych mieszkańców Teneryfy. W okresie lęgowym szczególnie ważne jest zachowanie dystansu; materiały poświęcone ochronie Los Gigantes wskazują okres od lutego do sierpnia jako czas, kiedy rybołowów nie należy niepokoić.
Los Gigantes warto zobaczyć z obu perspektyw, bo każda pokazuje coś zupełnie innego. Z lądu najlepiej dostrzeżesz, jak ogromna skalna ściana wpisuje się w zachodnie wybrzeże Teneryfy. Z oceanu zobaczysz natomiast to, czego z punktów widokowych niemal nie da się poczuć – jej prawdziwą wysokość i budowę.
Z lądu jednym z najbardziej znanych miejsc jest Mirador de Archipenque, położony wysoko nad Puerto de Santiago. Stąd klify widać z pewnego oddalenia, razem z oceanem i zabudowaniami u ich podnóża. To właśnie tutaj łatwo zauważyć kontrast pomiędzy niewielkimi domami i łodziami a masywem Teno. Inną perspektywę daje Punta de Teno – patrzysz stamtąd wzdłuż wybrzeża i możesz zobaczyć Los Gigantes od strony północno-zachodniego krańca masywu.
Ale jeśli masz wybrać tylko jeden sposób oglądania klifów, rejs daje zupełnie inne doświadczenie. Łódź płynie u podnóża ściany, która wyrasta niemal bezpośrednio z Atlantyku. Dopiero wtedy zaczynają być czytelne rzeczy, o których pisałam wcześniej: kolejne warstwy zastygłej lawy, pionowe dajki przecinające skały, ujścia barrancos i ogrom klifów, przy których nawet spora jednostka wygląda jak zabawka.
Rejs pozwala również zajrzeć w miejsca praktycznie niedostępne od strony lądu. Jednym z najbardziej charakterystycznych jest zatoka u wylotu Barranco de Masca. To właśnie tutaj kończy się słynny wąwóz Masca, a niewielka plaża zostaje niemal zamknięta pomiędzy oceanem a potężnymi ścianami Teno.
💡 Najlepszy efekt daje więc połączenie obu perspektyw. Najpierw zobacz Los Gigantes z góry – wtedy zrozumiesz ich położenie i skalę całego wybrzeża. Później wypłyń na ocean i spójrz na tę samą ścianę od dołu. Miejsce, które przed chwilą było panoramą, nagle zamienia się w kilkusetmetrową skalną ścianę nad Twoją głową.
🗺️ A konkrety zostawiam do przewodnika. W „Teneryfie z Achamánem” zaznaczyłam na interaktywnej mapie punkty, z których warto oglądać Los Gigantes, oraz podpowiadam, skąd wypłynąć, jakie rodzaje rejsów masz do wyboru i jak połączyć oglądanie klifów od strony morza ze zwiedzaniem tej części Teneryfy.
🌊 Warstwy dawnej lawy – spójrz na ściany klifów jak na ogromny przekrój przez masyw Teno. Poszczególne warstwy to ślady kolejnych etapów jego wulkanicznej historii.
🪨 Dajki przecinające klify – wypatruj pionowych i ukośnych pasów przecinających warstwy skał. To zastygłe drogi, którymi magma przemieszczała się kiedyś wewnątrz masywu.
🚤 Łodzie u podnóża Los Gigantes – znajdź wzrokiem niewielką łódź i porównaj ją ze skalną ścianą. Dopiero wtedy naprawdę widać, co oznacza kilkaset metrów wysokości.
🏞️ Ujścia barrancos – zwróć uwagę na głębokie rozcięcia schodzące pomiędzy klifami ku oceanowi. Szczególnie spektakularne jest ujście Barranco de Masca.
🦅 Skalne półki – wypatruj ptaków krążących przy ścianach. Przy odrobinie szczęścia możesz zobaczyć rybołowa – guincho – jednego z najrzadszych ptaków drapieżnych Teneryfy.
🐋 Ocean – nie patrz wyłącznie na klify. Te wody są całorocznym domem m.in. dla grindwali krótkopłetwych i delfinów butlonosych, więc warto obserwować również powierzchnię morza.
🌅 Los Gigantes z dwóch stron – zobacz klify przynajmniej z jednego punktu widokowego na lądzie, a jeśli możesz, również z oceanu. To niemal dwa różne krajobrazy.
🌄 Masca
Zobacz wioskę ukrytą w masywie Teno i dowiedz się, jak powstał krajobraz otaczających ją barrancos.
👉 Poznaj Mascę
🌿 Park Rural de Teno
Los Gigantes to tylko jedna z twarzy jednego z najstarszych fragmentów Teneryfy. Zobacz, co kryje się dalej w masywie Teno.
👉 Odkryj Teno
🌋 Teide
Los Gigantes są starsze od Teide. Zobacz, jak znacznie później w centrum wyspy wyrósł wulkan, który dziś dominuje nad Teneryfą.
👉 Poznaj Teide
🗺️ Chcesz zobaczyć więcej? Zobacz wszystkie miejsca i historie na stronie: Teneryfa