Starożytne Samos było jednym z najpotężniejszych miast greckiego świata, a jego mieszkańcy zadbali, by dostać się do niego nie było łatwo. Miasto otaczał potężny system fortyfikacji o długości około 6,5 kilometra, biegnący od morza przez wzgórza otaczające dzisiejsze Pythagorio. Nie był to jednak jeden mur zbudowany w jednym czasie. Przez stulecia fortyfikacje burzono, odbudowywano i wzmacniano, a ich kolejne warstwy opowiadają historię miasta równie dobrze jak jego świątynie czy zabytki.
W okolicach Pythagorio można przejechać obok antycznego muru kilka razy, zanim uświadomisz sobie, na co właściwie patrzysz. Kawałek kamiennej ściany przy drodze, kilka wielkich bloków pomiędzy krzakami, fragment muru na zboczu. W innym miejscu kamienna konstrukcja wspina się niemal prosto na grzbiet wzgórza. To nie są pozostałości różnych budowli. Wiele z nich należało do jednego ogromnego systemu fortyfikacji otaczającego starożytne Samos.
Dzisiaj mur nie jest jedną uporządkowaną atrakcją archeologiczną. Zachował się w oddzielonych od siebie fragmentach, rozsianych wokół Pythagorio – czasem bardzo dobrze widocznych, czasem niemal ginących wśród współczesnej zabudowy i roślinności. I właśnie dlatego warto wiedzieć, czego szukać. Kiedy raz rozpoznasz charakterystyczne kamienne konstrukcje, zaczniesz zauważać je w kolejnych miejscach.
Fortyfikacje starożytnego Samos miały około 6,5 kilometra długości. Jak na antyczne miasto był to ogromny obwód – tym bardziej że mury nie otaczały wyłącznie domów, ulic i budynków publicznych. Włączono w nie również niezabudowane zbocza i wzgórza. Nie był to przypadek. Wysoko położone punkty miały znaczenie strategiczne i pozostawienie ich poza murami ułatwiłoby przeciwnikowi kontrolowanie miasta z góry.
Mur był ściśle związany z naturalnym ukształtowaniem terenu. Od strony morza system obronny łączył się z umocnieniami starożytnego portu, a na lądzie wspinał się na wzgórza otaczające miasto. Biegł przez rejon Kastelli i dalej grzbietami ponad trasą akweduktu Eupalinosa, po czym schodził w kierunku Glyfady i ponownie docierał do wybrzeża. W ten sposób wewnątrz chronionego obszaru znalazło się nie tylko samo miasto, ale również ważne dla jego funkcjonowania i obrony miejsca.
Najciekawsze jest jednak to, że tak rozległy obwód wyznaczono już w najstarszej fazie fortyfikacji. Późniejsze mury, choć przebudowywane i wznoszone inną techniką, zasadniczo otaczały ten sam obszar. Oznacza to, że twórcy pierwszych fortyfikacji od początku myśleli nie tylko o ochronie zabudowy, lecz o obronie całego terenu potrzebnego miastu.
Najstarsze monumentalne fortyfikacje Samos powstały w VI wieku p.n.e., choć archeolodzy nie potrafią wskazać dokładnej daty rozpoczęcia budowy. Ich dolną część wzniesiono z ogromnych bloków wapienia układanych w technice muru poligonalnego. Kamienie miały nieregularne kształty, ale obrabiano je tak, aby ich krawędzie możliwie dokładnie do siebie pasowały. Część budulca pozyskiwano z kamieniołomów w rejonie dzisiejszego klasztoru Panagia Spiliani.
Cały mur nie był jednak kamienny. Potężne bloki tworzyły jego dolną część, natomiast wyżej konstrukcję kontynuowano z niewypalanych cegieł z gliny suszonych na słońcu. To rozwiązanie może dzisiaj zaskakiwać, ale kamienna podstawa z nadbudową z cegły mułowej była znaną w świecie greckim metodą wznoszenia fortyfikacji. Nic dziwnego, że po ponad dwóch i pół tysiąca lat najlepiej zachowały się właśnie ich kamienne partie.
Pierwszy mur różnił się także od fortyfikacji, które wzniesiono tutaj kilka stuleci później. Nie posiadał jeszcze całego szeregu potężnych wież charakterystycznych dla późniejszego systemu obronnego. To dlatego wygląd zachowanych fragmentów murów Samos nie jest wszędzie taki sam. Nieregularne, wieloboczne bloki mogą wskazywać na starszą fazę, podczas gdy regularne warstwy prostokątnych kamieni należą przede wszystkim do wielkiej przebudowy z okresu hellenistycznego.
Mury otaczające starożytne Samos często nazywane są Murami Polikratesa. Nazwa jest wygodna, ale może być nieco myląca. Polikrates rządził Samos w VI wieku p.n.e., w okresie największej potęgi wyspy, jednak nie ma dowodu, że to właśnie on zbudował cały pierwszy obwód fortyfikacji.
Wiadomo natomiast, że za jego czasów mury już istniały. Około 524 roku p.n.e. Spartanie oblegali Samos, a Herodot opisuje zarówno atak na mur, jak i dwie wieże – jedną znajdującą się przy morzu oraz drugą wysoko na grzbiecie wzgórza. Dwóm Spartanom udało się nawet przedostać za mur razem z uciekającymi obrońcami.
Co ciekawe, kiedy Herodot wymienia trzy niezwykłe dzieła Samijczyków, nie ma wśród nich murów. Zachwyca się Tunelem Eupalinosa, falochronem chroniącym port oraz ogromną świątynią Hery. Nie przypisuje też tych budowli wprost Polikratesowi – nazywa je dziełami Samijczyków. Dopiero późniejsi autorzy zaczęli silniej łączyć wielkie samijskie przedsięwzięcia z najsłynniejszym władcą wyspy.
Jest za to u Herodota jeszcze jedna świetna wzmianka związana z fortyfikacjami. Po zwycięstwie Polikratesa nad Milezyjczykami i wspierającymi ich mieszkańcami Lesbos, jeńcy z Lesbos mieli wykopać fosę otaczającą umocnienia Samos. Jeśli wierzyć tej relacji, za czasów tyrana system obronny miasta nie tylko istniał, ale był również rozbudowywany.
Dlatego określenie „Mury Polikratesa” możesz spotkać na Samos do dziś, ale warto pamiętać, że jest to raczej tradycyjna nazwa fortyfikacji związanych z epoką potęgi Samos niż dowód, że cały mur był jednym wielkim przedsięwzięciem samego Polikratesa.
Potężne fortyfikacje nie uchroniły Samos przed jednym z najpoważniejszych konfliktów w jego historii. W 440 roku p.n.e. wyspa zbuntowała się przeciwko Atenom, które stały wówczas na czele Związku Morskiego. Ateńczycy pod wodzą Peryklesa interweniowali, a kiedy Samijczycy nie podporządkowali się narzuconym warunkom, rozpoczęło się oblężenie miasta.
Trwało ono dziewięć miesięcy. Tukidydes opisuje, że Ateńczycy otoczyli Samos trzema obozami od strony lądu i jednocześnie blokowali je flotą od strony morza. Samijczycy przez pewien czas próbowali przełamać blokadę, ale ostatecznie w 439 roku p.n.e. zostali zmuszeni do kapitulacji.
Warunki były bardzo surowe. Samijczycy musieli zburzyć swoje mury, wydać zakładników, oddać flotę i zobowiązać się do pokrycia kosztów wojny. Tukidydes wymienia rozebranie fortyfikacji jako jeden z konkretnych warunków poddania miasta.
Dla archeologów ta krótka informacja zapisana ponad dwa tysiące lat temu ma ogromne znaczenie. Wyjaśnia, dlaczego archaiczne fortyfikacje Samos nie przetrwały jako jeden nieprzerwany system. Mur, który przez pokolenia miał chronić miasto przed wrogiem, po przegranej wojnie musieli rozebrać sami Samijczycy.
Na odbudowę fortyfikacji Samijczycy czekali ponad sto lat. Wielkie prace rozpoczęto pod koniec IV lub na początku III wieku p.n.e., po powrocie na wyspę Samijczyków, którzy przez dziesięciolecia przebywali na wygnaniu. Nowy mur poprowadzono zasadniczo wzdłuż dawnego obwodu, ale zbudowano go już zupełnie inaczej.
Zamiast nieregularnych bloków charakterystycznych dla starszych fortyfikacji zastosowano duże, starannie obrobione prostokątne kamienie układane w regularnych poziomych warstwach. Archeolodzy nazywają tę technikę murem izodomicznym. Było to rozwiązanie typowe dla bardziej rozwiniętej architektury obronnej okresu hellenistycznego, kiedy miasta musiały mierzyć się z coraz skuteczniejszymi machinami oblężniczymi.
Zmienił się również cały system obrony. Mur wzmocniono licznymi wieżami. Tablica w Muzeum Archeologicznym w Pythagorio mówi o około 50 wieżach obronnych, a jeden z najlepiej zachowanych przykładów wciąż stoi na stromym zboczu wzgórza.
Nie wiadomo natomiast z całkowitą pewnością, komu zawdzięczamy tę ogromną inwestycję. Przebudowę datuje się mniej więcej na 310–290 rok p.n.e., a badacze łączą ją m.in. z okresem dominacji Demetriusza Poliorketesa lub z rządami samijskiego tyrana Durisa.
I tutaj kryje się mała pułapka dla dzisiejszego turysty. Niektóre z najbardziej imponujących fragmentów murów, które zobaczysz wokół Pythagorio, wcale nie pochodzą z czasów Polikratesa. Regularne rzędy wielkich prostokątnych bloków, szczególnie dobrze zachowane na grzbiecie Kastri i w kierunku Glyfady, należą przede wszystkim do tej późniejszej, hellenistycznej przebudowy.
Tunel Eupalinosa i fortyfikacje powstawały w tej samej epoce wielkiego rozwoju Samos i razem tworzyły coś niezwykle ważnego dla bezpieczeństwa miasta: chroniony system zaopatrzenia w wodę. Sam tunel przebijał górę Kastro na długości 1036 metrów, ale był tylko środkową częścią znacznie dłuższego akweduktu prowadzącego wodę ze źródła Agiades do miasta.
W tym miejscu przebieg murów nabiera szczególnego znaczenia. Północne wejście do tunelu znajdowało się poza fortyfikacjami, natomiast południowe – już wewnątrz chronionego obszaru miasta. Od północy wodę doprowadzał do tunelu podziemny kanał długości około 890 metrów, a po południowej stronie kolejny podziemny odcinek, liczący około 620 metrów, prowadził ją dalej do miejskich zbiorników i punktów poboru.
To rozwiązanie miało ogromne znaczenie podczas oblężenia. Wróg mógł odciąć odkryty akwedukt biegnący po powierzchni, ale tutaj większa część drogi wody została ukryta pod ziemią, a po przejściu przez górę znajdowała się już za linią obrony miasta. Badacze wskazują właśnie ochronę źródła zaopatrzenia w wodę przed oblegającymi jako najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie takiego rozwiązania.
Co ciekawe, kiedy spojrzysz na mapę całego systemu, mur i akwedukt niemal zaczynają ze sobą „współpracować”. Fortyfikacje biegną grzbietem ponad rejonem Tunelu Eupalinosa, podczas gdy woda przechodzi pod górą do wnętrza chronionego miasta.
To dobry przykład, że obrona starożytnego Samos nie polegała wyłącznie na postawieniu wysokiego muru. Trzeba było również zadbać o to, by tysiące ludzi zamkniętych za nim mogły przetrwać długie oblężenie.
Ten rozdział uzupełnię po kolejnej wizycie na Samos. Chcę pokazać konkretne, sprawdzone miejsca, w których można zobaczyć zachowane fragmenty fortyfikacji – wraz ze współrzędnymi GPS i informacją, jak do nich dotrzeć.
Ciąg dalszy nastąpi.
Uzupełnię po sprawdzeniu miejsc w terenie – tak, aby podane GPS-y, możliwości dojazdu, parkowania i dojścia do poszczególnych fragmentów murów były naprawdę przydatne.
Nowe fortyfikacje nie pozostały długo nietknięte. Około 201–200 roku p.n.e. Samos znalazło się w centrum walk prowadzonych przez Filipa V, króla Macedonii, który próbował rozszerzyć swoje wpływy na wyspy Morza Egejskiego i wybrzeża Azji Mniejszej. W tym czasie część umocnień miasta została zniszczona podczas oblężenia. Muzealna tablica poświęcona fortyfikacjom wskazuje właśnie to wydarzenie jako przyczynę kolejnej fazy napraw murów.
Tym razem nie budowano już całego systemu od początku. Naprawiano uszkodzone odcinki hellenistycznych fortyfikacji, wykorzystując istniejące mury i wieże. Dlatego w zachowanych fragmentach archeolodzy potrafią rozpoznać nie tylko starszy mur archaiczny i wielką przebudowę z około 300 roku p.n.e., ale również ślady późniejszych napraw.
To dobrze pokazuje, dlaczego o murach starożytnego Samos nie można mówić jak o jednej budowli powstałej w konkretnym momencie. Przez kilka stuleci były burzone, odbudowywane i naprawiane wraz ze zmieniającymi się losami miasta. Kamienie, które dzisiaj wyglądają jak jeden mur, mogą więc należeć do różnych etapów jego historii.
Tunel Eupalinosa i fortyfikacje powstawały w tej samej epoce wielkiego rozwoju Samos i razem tworzyły coś niezwykle ważnego dla bezpieczeństwa miasta: chroniony system zaopatrzenia w wodę. Sam tunel przebijał górę Kastro na długości 1036 metrów, ale był tylko środkową częścią znacznie dłuższego akweduktu prowadzącego wodę ze źródła Agiades do miasta.
W tym miejscu przebieg murów nabiera szczególnego znaczenia. Północne wejście do tunelu znajdowało się poza fortyfikacjami, natomiast południowe – już wewnątrz chronionego obszaru miasta. Od północy wodę doprowadzał do tunelu podziemny kanał długości około 890 metrów, a po południowej stronie kolejny podziemny odcinek, liczący około 620 metrów, prowadził ją dalej do miejskich zbiorników i punktów poboru.
To rozwiązanie miało ogromne znaczenie podczas oblężenia. Wróg mógł odciąć odkryty akwedukt biegnący po powierzchni, ale tutaj większa część drogi wody została ukryta pod ziemią, a po przejściu przez górę znajdowała się już za linią obrony miasta. Badacze wskazują właśnie ochronę źródła zaopatrzenia w wodę przed oblegającymi jako najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie takiego rozwiązania.
Co ciekawe, kiedy spojrzysz na mapę całego systemu, mur i akwedukt niemal zaczynają ze sobą „współpracować”. Fortyfikacje biegną grzbietem ponad rejonem Tunelu Eupalinosa, podczas gdy woda przechodzi pod górą do wnętrza chronionego miasta.
To dobry przykład, że obrona starożytnego Samos nie polegała wyłącznie na postawieniu wysokiego muru. Trzeba było również zadbać o to, by tysiące ludzi zamkniętych za nim mogły przetrwać długie oblężenie.