Güímar jest jednym z tych miejsc na Teneryfie, w których historia wyspy układa się warstwami. Był tu jeden z dziewięciu menceyatów Guanczów, w Chinguaro mieszkał jego władca, niedaleko znaleziono figurę, która później stała się Matką Boską z Candelarii, a ponad miastem zastygła lawa jednego z historycznych wybuchów Teneryfy. I dopiero do tej historii dochodzą słynne piramidy, wokół których do dziś trwa dyskusja.
📖 Güímar z Achamánem
W Güímar historia Achamána przestaje być tylko opowieścią o dawnych wierzeniach. To tutaj, w Chinguaro, przechowywano tajemniczą figurę znalezioną przez Guanczów na wybrzeżu. I to tutaj Antón Guanche miał użyć słów Achmayex, Guayaxerax, Achoron, Achaman, próbując wyjaśnić swoim rodakom, kim jest przedstawiona przez nią kobieta.
W przewodniku: Teneryfa z Achamánem pójdziemy tym śladem dalej. Pokażę Ci miejsca związane z dawnym menceyatem Güímar, podpowiem, gdzie warto się zatrzymać i jak połączyć je w jedną trasę.
👉 Znajdziesz tam wskazówki dojazdu, GPS opisanych miejsc oraz interaktywną mapę, dzięki której łatwiej odnajdziesz ślady tej historii.
📍 Tym razem Achamán prowadzi Cię przez miejsce, w którym jego imię naprawdę pojawia się w zapisanej historii Teneryfy.
Zanim pojawili się tutaj Guanczowie, menceyowie, Hiszpanie i tajemnicze piramidy, była dolina – choć jej nazwa może trochę wprowadzać w błąd. Valle de Güímar nie jest bowiem klasyczną doliną wyrzeźbioną przez rzekę. To szerokie obniżenie terenu na południowo-wschodnim zboczu Teneryfy, rozciągające się od wysokich partii wyspy aż po Atlantyk.
Jej kształt zawdzięczamy przede wszystkim geologii. Ogromne masy skał tworzących dawną Teneryfę ulegały osuwaniu i erozji, a późniejsze erupcje wielokrotnie przykrywały starszą powierzchnię kolejnymi warstwami lawy. Dlatego krajobraz Güímar jest jak geologiczny przekładaniec – obok bardzo starych form terenu zobaczysz znacznie młodsze stożki wulkaniczne i zastygłe potoki lawy.
Wystarczy spojrzeć od oceanu w stronę gór. Teren szybko się wznosi, a wysoko nad zabudowaniami ciągną się grzbiety i głębokie barrancos. Jednym z najbardziej znanych jest Barranco de Badajoz, wcinające się daleko w górskie zbocza ponad Güímar. Takie wąwozy przez tysiące lat pogłębiały wody spływające z wyższych partii wyspy.
To ukształtowanie terenu miało ogromne znaczenie dla ludzi. Na różnych wysokościach panowały odmienne warunki, można było korzystać z innych roślin i pastwisk, a naturalne jaskinie dawały schronienie. Dla pasterskiej społeczności Guanczów przestrzeń pomiędzy oceanem a górami była więc czymś więcej niż krajobrazem – była źródłem pożywienia, wody i miejsc do życia.
I właśnie tutaj powstał jeden z dziewięciu menceyatów, na które przed podbojem była podzielona Teneryfa – menceyato de Güímar. Zanim jednak poznamy jego mieszkańców, warto zapamiętać ten pierwszy obraz: ocean na dole, góry wysoko ponad nim, a pomiędzy nimi rozległe zbocze poprzecinane wąwozami i śladami kolejnych erupcji.
Bo historia Güímar zaczęła się od krajobrazu, który przez następne stulecia decydował o tym, gdzie ludzie mieszkali, którędy wędrowali i z czego mogli żyć.
Słowo menceyato często tłumaczy się jako „królestwo”, a jego władcę – menceya – nazywa królem. Nie należy jednak wyobrażać sobie Güímar jako niewielkiego europejskiego państwa ze stolicą, zamkiem i dokładnie wytyczonymi granicami. Było to terytorium zamieszkane przez społeczność, której życie wyznaczały przede wszystkim stada, dostęp do wody, pastwiska i zmieniające się wraz z wysokością warunki przyrodnicze.
Dla pasterzy szczególnie ważna była możliwość przemieszczania zwierząt pomiędzy różnymi częściami menceyatu. Kiedy na niższych terenach wysychała roślinność, wyżej w górach można było znaleźć inne pastwiska. Wybrzeże dostarczało natomiast ryb, mięczaków i innych zasobów morza. To właśnie krajobraz, który poznaliśmy przed chwilą, organizował życie mieszkańców Güímar.
Mencey stał na czele tej społeczności, ale nie był królem w europejskim znaczeniu tego słowa. Guanczowie mieli własną hierarchię społeczną, prawa i zasady dziedziczenia władzy, a pozycja menceya wiązała się zarówno z przywilejami, jak i z odpowiedzialnością za ludzi oraz zasoby należące do jego terytorium.
Z dawnym Güímar wiąże się kilka imion władców, ale tutaj zaczynają się problemy ze źródłami. Późniejsza tradycja zachowała znacznie więcej szczegółów niż najstarsze przekazy, dlatego nie każdą listę kolejnych menceyów możemy traktować jak pewną dynastię. Jednym z najlepiej znanych imion związanych z Güímar jest Añaterve, którego tradycja przedstawia jako menceya rządzącego w okresie kastylijskiego podboju.
Archeologia pokazuje natomiast coś, czego nie musimy rekonstruować z późniejszych opowieści. W tej części wyspy Guanczowie pozostawili jaskinie mieszkalne i grobowe, ceramikę, narzędzia oraz ślady gospodarki pasterskiej. Nie było jednego miasta będącego centrum „królestwa”. Osadnictwo było rozproszone, a naturalne jaskinie i miejsca zapewniające dostęp do potrzebnych zasobów miały znacznie większe znaczenie niż miejska zabudowa, którą znamy dzisiaj.
Wśród tych miejsc było jedno szczególne, związane z samym menceyem Güímar. Chinguaro.
Po historiach Guanczów, Chinguaro i wulkanów warto zejść do samego miasta. Historyczne centrum Güímar zostało objęte ochroną jako Conjunto Histórico i najlepiej poznawać je pieszo. Nie jest duże – zamiast szukać jednego spektakularnego zabytku, zwróć uwagę na place, stare domy, drewniane balkony i niewielkie kaplice wplecione w późniejszą zabudowę.
Najważniejszym punktem jest Iglesia de San Pedro Apóstol przy Plaza de San Pedro. Dzisiejsza świątynia jest przede wszystkim efektem XVIII-wiecznej rozbudowy i stanowi jeden z charakterystycznych przykładów kanaryjskiej architektury sakralnej. Zwróć uwagę na kamieniarskie elementy fasady, a jeśli kościół będzie otwarty – zajrzyj również do środka, gdzie zachowały się dawne retabula i wyposażenie religijne.
Ciekawostką są dwie niewielkie kaplice poświęcone temu samemu świętemu: Capilla de San Pedro de Arriba i Capilla de San Pedro de Abajo. Obie powstały w XVIII wieku, ale najciekawsza jest związana z nimi tradycja. Figura św. Piotra wędruje pomiędzy nimi podczas procesji – w kolejnych latach do jednej lub drugiej części miasta. Kaplice są więc nie tylko zabytkami, lecz częścią tradycji, która nadal funkcjonuje.
Drugim ważnym zespołem jest dawny klasztor dominikanów Santo Domingo. Jego kościół ma jedną nawę, plan krzyża łacińskiego i charakterystyczne kanaryjskie drewniane zadaszenie wnętrza. Sam kościół dawnego konwentu został uznany za zabytek klasy BIC.
Jeśli chcesz poszukać jeszcze starszych początków kolonialnego Güímar, ciekawszy może okazać się niepozorny rejon San Juan. To tutaj znajdują się Casa del Paseo i Capilla de San Juan. Ich historia prowadzi do początków XVI wieku, kiedy po podboju rozdzielano ziemię nowym właścicielom. W 1534 roku przy działającym tutaj ingenio cukrowym powstała kaplica San Juan. To właśnie ten obszar Gobierno de Canarias określa jako jeden z zalążków późniejszego miasta.
📍 Dokładne położenie opisanych miejsc znajdziesz na interaktywnej mapie dołączonej do przewodnika: Teneryfa z Achamánem.
Na pierwszy rzut oka wyglądają tak, jakby mogły być pozostałością po jakiejś dawnej cywilizacji. Kamienne konstrukcje w Chacona mają regularne, schodkowe ściany, tarasy i wyraźnie zaznaczone narożniki. Nic dziwnego, że z czasem zaczęto nazywać je piramidami i zastanawiać się, czy nie pozostawili ich Guanczowie.
Przez długi czas funkcjonowało jednak znacznie bardziej przyziemne wyjaśnienie. Rolnicy przygotowujący kamieniste tereny Teneryfy pod uprawę musieli usuwać z pól ogromne ilości skał wulkanicznych. Układali je na obrzeżach działek w stosy nazywane majanos lub morras. Podobne konstrukcje można spotkać również w innych częściach Wysp Kanaryjskich. Badacze z Universidad de La Laguna także zaliczają budowle z Chacona do takich konstrukcji rolniczych.
Tyle że piramidy w Güímar wyglądają znacznie staranniej niż przypadkowa sterta kamieni. Kamienie zostały ułożone w regularne stopnie, konstrukcje mają wyraźny plan, a cały zespół sprawia wrażenie przemyślanego. I właśnie ta regularność sprawiła, że proste wyjaśnienie „rolnicy sprzątali pola” przestało wszystkim wystarczać.
W latach 90. XX wieku zainteresował się nimi norweski podróżnik i badacz Thor Heyerdahl, znany przede wszystkim z wyprawy Kon-Tiki. Zwrócił uwagę na sposób obróbki terenu i konstrukcję piramid, uznając, że nie są one zwykłymi przypadkowymi hałdami kamieni. Nie udowodnił jednak, że zbudowali je Guanczowie ani że pochodzą z czasów przedhiszpańskich.
Wręcz przeciwnie – późniejsze badania archeologiczne i dokumenty historyczne przesunęły historię piramid znacznie bliżej naszych czasów. Jedna z konstrukcji stoi na warstwie zawierającej ceramikę z XVIII i początku XIX wieku, a przy innej znaleziono ołowianą plombę z datą 1848. Badacze Universidad de La Laguna uznają dziś, że budowle powstały w czasach historycznych, najprawdopodobniej około połowy XIX wieku.
To jednak nie zamyka całej historii. Bo nawet jeśli piramidy powstały w XIX wieku podczas przygotowywania ziemi pod uprawę, pozostaje pytanie: dlaczego ktoś zadał sobie tyle trudu, aby kamienie ułożyć właśnie w tak regularne konstrukcje?
I właśnie od tego pytania zaczyna się najciekawsza część zagadki.
Kilkaset metrów od dzisiejszego centrum Güímar, przy Barranco de Chinguaro, znajduje się miejsce, które łatwo byłoby ominąć, nie wiedząc, czego się szuka. To właśnie tutaj tradycja historyczna lokalizuje siedzibę menceya Güímar. Oficjalna dokumentacja chroniąca Chinguaro jako zabytek również określa je jako miejsce, w którym znajdowała się cueva del Mencey – jaskinia władcy.
Nie wyobrażaj sobie jednak pałacu. Chinguaro było miejscem związanym z przedhiszpańskim osadnictwem jaskiniowym. Określenie „jaskinia-pałac”, z którym możesz się spotkać, mówi więc przede wszystkim o randze jej mieszkańca, a nie o monumentalnej rezydencji podobnej do siedzib europejskich władców.
Dzisiejsze Chinguaro nie wygląda również dokładnie tak jak w czasach Guanczów. Po podboju miejsce było przekształcane, w XVI wieku powstała tutaj pustelnia, a szczególnie duże zmiany nastąpiły po 1912 roku, kiedy prace prowadzone w wąwozie i usypane materiały zasypały teren dawnej jaskini menceya. Później miejsce ponownie odsłaniano i przebudowywano.
Historia zaczyna się nad oceanem, na wybrzeżu Chimisay. Według Alonso de Espinosy, dwaj Guanczowie pasący kozy w pobliżu wybrzeża Chimisay zauważyli, że zwierzęta nagle zatrzymały się i nie chciały iść dalej. Jeden z pasterzy poszedł sprawdzić, co stoi im na drodze. Na skale zobaczył postać kobiety trzymającej dziecko.
I tutaj Espinosa przekazuje bardzo ciekawy szczegół dotyczący obyczajów Guanczów. Mężczyźnie nie wolno było odezwać się do samotnej kobiety ani się do niej zbliżyć, jeśli znajdowała się w odludnym miejscu. Za złamanie tej zasady groziła surowa kara. Dlatego pasterz nie podszedł do tajemniczej kobiety. Próbował gestami nakazać jej, aby zeszła z drogi i pozwoliła przejść stadu.
Kobieta jednak się nie poruszyła. Pasterz podniósł więc kamień, chcąc ją przestraszyć – i według opowieści Espinosy jego ręka nagle zesztywniała. Drugi Guancz próbował zranić postać kamiennym narzędziem, lecz zamiast niej zranił samego siebie.
Dopiero wtedy pasterze pobiegli po menceya. Kiedy ten przybył na wybrzeże, okazało się, że tajemnicza kobieta nie jest żywą osobą. Była niewielką figurą przedstawiającą kobietę z dzieckiem. Mencey polecił zabrać ją z wybrzeża i przenieść do swojej siedziby w Chinguaro. Espinosa opisuje, że ustawiono ją tam na skórach kóz i owiec – tak okazano jej szacunek środkami, jakimi dysponowali mieszkańcy tego miejsca.
Guanczowie nie wiedzieli jeszcze, kogo przedstawia. Dla chrześcijan była to Maryja z Dzieciątkiem – figura, która przejdzie do historii jako Nuestra Señora de Candelaria, Matka Boska z Candelarii. Nie powinniśmy jednak przenosić tej wiedzy na ludzi, którzy znaleźli ją na plaży. W ich świecie pojawił się nieznany przedmiot, któremu – według relacji Espinosy – zaczęli okazywać szczególny szacunek.
Figura pozostała w Chinguaro bardzo długo. Espinosa podaje ponad trzydzieści lub czterdzieści lat, zanim przeniesiono ją do Achbinico. Oficjalna dokumentacja Gobierno de Canarias powtarza ten przekaz.
Przez znaczną część tego czasu Guanczowie nie znali jej chrześcijańskiego znaczenia. Dopiero człowiek, który znał już świat Europejczyków i chrześcijaństwo, miał im wyjaśnić, kogo przedstawia tajemnicza kobieta znaleziona nad oceanem.
Był nim Antón Guanche.
Według Alonso de Espinosy, Antón był Guanczem uprowadzonym z Teneryfy jako młody człowiek i wywiezionym na Lanzarote. Spędził tam kilka lat wśród chrześcijan, nauczył się hiszpańskiego i poznał ich religię. Kiedy udało mu się powrócić na rodzinną wyspę, nadal mówił językiem Guanczów. Dzięki temu mógł zrobić coś, czego nie potrafili przybysze z Europy – wyjaśnić chrześcijańskie pojęcia słowami zrozumiałymi dla swoich rodaków. Późniejsze źródła różnią się w szczegółach dotyczących jego losów, dlatego najbezpieczniej trzymać się tutaj relacji Espinosy.
💡 Czy wiesz, że...?
Lanzarote nie było wówczas takim samym światem jak Teneryfa. Europejski podbój wyspy rozpoczął się już w 1402 roku, a w Rubicón powstał pierwszy stały ośrodek europejski i chrześcijański na Kanarach. Kiedy Antón znalazł się na Lanzarote, mógł więc zetknąć się tam z językiem, religią i zwyczajami Europejczyków – podczas gdy jego rodzinna Teneryfa pozostawała jeszcze poza ich władzą.
Kiedy Antón zobaczył figurę przechowywaną w Chinguaro, rozpoznał w niej Maryję z Dzieciątkiem. Espinosa przypisuje mu niezwykle interesujące słowa. Tłumacząc Guanczom, kim jest przedstawiona kobieta, Antón miał powiedzieć w ich języku:
„Achmayex, guayaxerax, achoron, achaman” a następnie wyjaśnić, że jest ona „matką podtrzymującego niebo i ziemię”.
To jedno zdanie jest szczególnie ważne. Antón nie przetłumaczył słowo „Maryja”. Próbował opowiedzieć Guanczom o chrześcijańskim Bogu za pomocą pojęć, które już znali. W formule zapisanej przez Espinosę pojawiają się określenia najwyższej istoty Guanczów, w tym Achamán. W ten sposób Maryja została przedstawiona jako matka tego, którego oni sami znali jako podtrzymującego niebo i ziemię.
Nie oznacza to oczywiście, że Achamán „był” chrześcijańskim Bogiem ani że Guanczowie wcześniej wierzyli w Maryję. Widzimy raczej moment tłumaczenia jednej religii za pomocą języka drugiej. I właśnie dlatego postać Antóna jest tak ciekawa – człowiek zabrany z własnej kultury wrócił do niej z wiedzą zdobytą w świecie Europejczyków i stał się pośrednikiem pomiędzy nimi.
📜 Dla nas ma to jeszcze jedno znaczenie. Imię Achamána nie pojawia się tutaj we współczesnej legendzie stworzonej setki lat później. Znajdujemy je w tekście Espinosy z 1594 roku, w formule przypisanej Antónowi Guanche.
Od tej chwili tajemnicza kobieta znaleziona na wybrzeżu Chimisay otrzymała dla Guanczów nowe znaczenie. A figura, która przez dziesięciolecia pozostawała w Chinguaro, miała wkrótce otrzymać również nowe miejsce.
Rozpoznanie figury przez Antóna Guanche zmieniło miejsce, w którym ją przechowywano. Według Alonso de Espinosy, Antón przekonał menceya, że powinna zostać przeniesiona z Chinguaro do miejsca bardziej odpowiedniego dla tak ważnej postaci. Wybrano jaskinię Achbinico, położoną nad oceanem na terenie dzisiejszej Candelarii. Oficjalne dokumenty Gobierno de Canarias datują przeniesienie na połowę XV wieku i również wiążą je z Antónem Guanche.
Wybór Achbinico jest szczególnie ciekawy, ponieważ jaskinia nie była miejscem pozbawionym znaczenia przed pojawieniem się chrześcijańskiej figury. Badania archeologiczne potwierdziły obecność Guanczów, a według informacji gminy Candelaria mogła być wykorzystywana nie tylko przy hodowli kóz, lecz także do praktyk o charakterze kultowym. Nie możemy więc powiedzieć z pewnością, że Antón wybrał ją dlatego, że była już miejscem świętym, ale taka możliwość jest brana pod uwagę.
Wraz z figurą nad ocean przenieśli się również jej guanczańscy opiekunowie. Według historii Candelarii właśnie wokół Achbinico zaczęło powstawać pierwsze stałe osadnictwo w miejscu, z którego rozwinęła się późniejsza miejscowość. Historia dzisiejszej Candelarii zaczyna się więc jeszcze przed kastylijskim podbojem Teneryfy.
W połowie XV wieku w tej samej okolicy pojawili się franciszkańscy misjonarze. Około 1458 roku istniało tu niewielkie eremitorium związane z działalnością fray Alonso de Bolaños i jego towarzyszy. Güímar stawało się w ten sposób miejscem coraz intensywniejszego spotkania dwóch religijnych światów – wierzeń Guanczów i chrześcijaństwa przynoszonego na Teneryfę jeszcze przed jej militarnym podbojem.
Achbinico przetrwało do naszych czasów. Znajduje się przy dzisiejszej Ermita de San Blas, zaledwie kilka minut spacerem od bazyliki w Candelarii. Wewnątrz zobaczysz niewielką naturalną jaskinię, a w niej współczesną reprodukcję dawnej figury. Po podboju, 2 lutego 1497 roku, właśnie tutaj odbyły się pierwsze na Teneryfie uroczystości święta Candelarii, a później jaskinia pełniła funkcję pierwszej parafii w tej części wyspy.
Droga figury prowadziła więc od plaży Chimisay, przez jaskinię menceya w Chinguaro, aż do Achbinico. I co najciekawsze, dwa pierwsze etapy tej historii wydarzyły się jeszcze wtedy, gdy Teneryfa pozostawała wyspą Guanczów.
👉 Dokładne położenie jaskini znajdziesz na interaktywnej mapie dołączonej do przewodnika: Teneryfa z Achamánem.
Na początku XVIII wieku mieszkańcy doliny Güímar przekonali się, że wulkaniczna historia Teneryfy wcale się nie skończyła. W Wigilię 1704 roku ziemia zaczęła silnie drżeć. Wstrząsy trwały przez kolejne dni i były tak mocne, że uszkadzały domy. Kryzys sejsmiczny dotknął szczególnie doliny Güímar i La Orotava.
31 grudnia wysoko w górach otworzyły się pierwsze szczeliny i rozpoczęła się erupcja Siete Fuentes. Kilka dni później uaktywnił się Fasnia, a 2 lutego 1705 roku ziemia pękła ponownie – tym razem znacznie bliżej Güímar, wewnątrz Caldera de Pedro Gil. Powstał Volcán de Arafo, nazywany również Volcán de las Arenas lub Montaña de las Arenas. Był to ostatni etap jednej, trwającej niemal trzy miesiące erupcji szczelinowej.
Przez 54 dni Volcán de Arafo wyrzucał materiał wulkaniczny i produkował potoki bazaltowej lawy. Zamiast płynąć jednym korytem, rozchodziły się one wachlarzem po środkowej części doliny Güímar. Łącznie pokryły około 3,75 km².
I tutaj tytuł naszego rozdziału wymaga małego sprostowania. Lawa nie zatrzymała się wysoko „nad Güímar”. Zeszła niemal do samego Atlantyku. Najdłuższe potoki pokonały około 9 kilometrów, a ich czoło dotarło w okolice El Socorro, zatrzymując się na wysokości zaledwie około 43 metrów nad poziomem morza.
To oznacza, że jadąc dzisiaj przez dolinę, patrzysz na ślady erupcji, która wydarzyła się zaledwie nieco ponad trzysta lat temu. Co więcej, lawa została później wykorzystana przez mieszkańców. W historycznych zabudowaniach i kamiennych murach w okolicy Arafo można znaleźć bazaltowe bloki pozyskane właśnie z potoku z 1705 roku. Wulkan stał się więc nie tylko częścią krajobrazu, ale również materiałem, z którego człowiek budował ten krajobraz na nowo.
Erupcja z lat 1704–1705 pozostawiła jednak po sobie coś znacznie poważniejszego niż zastygłą lawę. Towarzyszące jej trzęsienia ziemi spowodowały rozległe zniszczenia i śmierć co najmniej 16 osób. Według danych hiszpańskiego Instytutu Geologicznego jest to najtragiczniejszy pod względem liczby ofiar epizod erupcyjny odnotowany w historycznych czasach na Wyspach Kanaryjskich.
👀 Zwróć uwagę: kiedy patrzysz z doliny w stronę gór, Volcán de Arafo może wydawać się tylko kolejnym stożkiem wulkanicznym. Tymczasem jest jednym z najmłodszych elementów tego krajobrazu – powstał na oczach ludzi w 1705 roku.
Kiedy pod koniec XV wieku zakończył się podbój Teneryfy, dawny świat menceyato Güímar zaczął się szybko zmieniać. Ziemia, która wcześniej należała do społeczności Guanczów i była wykorzystywana przede wszystkim do wypasu stad, została podzielona pomiędzy nowych właścicieli. Rozpoczęły się tzw. repartimientos – nadania ziemi i wody uczestnikom podboju, osadnikom oraz osobom związanym z nową administracją.
Dla doliny Güímar szczególnie ważna okazała się woda. Na Teneryfie to właśnie dostęp do niej decydował, które ziemie można było intensywnie uprawiać. W pierwszych dziesięcioleciach po podboju zaczęto więc rozwijać system kanałów doprowadzających wodę do pól i nowych gospodarstw. Krajobraz wykorzystywany wcześniej głównie przez pasterzy stopniowo zmieniał się w teren rolniczy.
Jedną z najważniejszych upraw została trzcina cukrowa. Cukier był w XVI wieku jednym z najbardziej dochodowych produktów Wysp Kanaryjskich, a w dolinie Güímar powstały plantacje oraz ingenios – zakłady, w których trzcinę rozdrabniano, wyciskano z niej sok, a następnie przetwarzano go na cukier. Uprawiano również winorośl, zboża i inne rośliny potrzebne mieszkańcom.
Zmieniało się także samo osadnictwo. Zamiast świata rozproszonych jaskiń i pasterskich siedlisk powstawały gospodarstwa, drogi, place, kaplice i kościoły. Jednym z miejsc, wokół których rozwijała się nowa miejscowość, był kościół San Pedro Apóstol. Z czasem właśnie w jego otoczeniu ukształtowało się historyczne centrum Güímar.
Nie oznacza to jednak, że wraz z podbojem Guanczowie po prostu zniknęli. Część mieszkańców dawnego menceyato została włączona do nowego społeczeństwa, przyjęła chrześcijaństwo i żyła obok przybyszów z Europy. Inni padli ofiarą niewolnictwa lub zostali przesiedleni. Zmienił się język, religia i sposób organizacji ziemi, ale ludność wyspy nie została zastąpiona z dnia na dzień.
Dlatego dzisiejsze Güímar nie jest miastem zbudowanym na pustym miejscu po zniknięciu Guanczów. Powstało poprzez nakładanie się dwóch światów – starszego, którego ślady odnajdujemy w jaskiniach i Chinguaro, oraz nowego, widocznego w układzie miasta, kościołach i dawnych gospodarstwach.
I właśnie ten drugi Güímar zobaczysz najlepiej, kiedy wejdziesz do jego historycznego centrum.
Najprostsze wyjaśnienie piramid w Güímar prowadzi nie do Guanczów ani do starożytnych żeglarzy, lecz na XIX-wieczne pola uprawne. Żeby wykorzystać kamienisty teren, należało najpierw oczyścić go z zalegających skał. Wydobyte kamienie układano w stosy i konstrukcje nazywane na Kanarach między innymi majanos lub morras. Takie budowle nie były czymś wyjątkowym dla Güímar.
To wyjaśnienie ma mocne podstawy. Badacze z Universidad de La Laguna określają je jako budowle rolnicze powstałe podczas przygotowywania pól pod uprawę. Co ciekawe, również współczesne badania etnograficzne pokazują, że dla wielu mieszkańców Güímar nie są one żadnymi tajemniczymi „piramidami”, lecz po prostu majanos – elementem dawnego krajobrazu rolniczego.
Ale słowo „tylko” może być tutaj mylące. Usuwanie kamieni z pola nie oznacza przecież, że trzeba je bezładnie rzucać na jedną stertę. W Güímar, dzielnicy Chacona, wykorzystano ogromną ilość materiału i nadano konstrukcjom regularną, stopniowaną formę. Funkcja rolnicza może więc tłumaczyć, skąd wzięły się kamienie i dlaczego trzeba było je gdzieś zgromadzić, ale niekoniecznie odpowiada na wszystkie pytania dotyczące sposobu ich ułożenia.
Jest jeszcze jeden szczegół, który łatwo prowadzi do nieporozumienia. Pod jedną z piramid znajduje się Cueva de Chacona, w której archeolodzy znaleźli ceramikę, narzędzia i szczątki organiczne związane z Guanczami. Datowania radiowęglowe wskazały okres pomiędzy VII a XI wiekiem.
Czy to dowód, że Guanczowie zbudowali piramidy?
Nie. Dowodzi jedynie, że korzystali z tego miejsca na długo przed powstaniem widocznych dzisiaj konstrukcji. To ważna różnica: stanowisko może mieć przedhiszpańską historię, nawet jeśli same piramidy są znacznie młodsze.
Dlatego pytanie nie brzmi już właściwie: „piramidy Guanczów czy stosy kamieni rolników?” Archeologia zdecydowanie wskazuje na ich historyczne, rolnicze pochodzenie. Ciekawsze jest coś innego: czy ludzie oczyszczający pola po prostu znaleźli praktyczny sposób na zgromadzenie kamieni, czy świadomie nadali swoim majanos tak regularną formę?
To właśnie ta regularność zwróciła uwagę człowieka, dzięki któremu piramidy w Güímar stały się znane daleko poza Teneryfą – Thora Heyerdahla.
Piramidy w Güímar prawdopodobnie pozostałyby lokalną ciekawostką, gdyby na początku lat 90. XX wieku nie zainteresował się nimi Thor Heyerdahl – norweski podróżnik i badacz, znany przede wszystkim z wyprawy Kon-Tiki. Kiedy zobaczył kamienne konstrukcje, nie przekonało go wyjaśnienie, że są jedynie zwykłymi stosami kamieni usuniętych z pól.
Heyerdahl zwrócił uwagę przede wszystkim na regularność budowli. Kamienie nie zostały po prostu zrzucone na sterty. Tworzą stopnie i tarasy, ściany są stosunkowo równe, a narożniki wyraźnie zaznaczone. Jego zdaniem wskazywało to na świadome planowanie konstrukcji.
Zainteresował go również materiał, z którego je zbudowano. Zauważył, że wykorzystano przede wszystkim kamienie wulkaniczne, a większe bloki tworzące krawędzie i narożniki zostały starannie dobrane. Podkreślał także, że przed wzniesieniem konstrukcji teren został wyrównany. Wszystko to miało według niego świadczyć o tym, że nie mamy przed sobą przypadkowych rolniczych hałd.
Heyerdahl poszedł jednak znacznie dalej. Uważał, że podobieństwo schodkowych budowli z Wysp Kanaryjskich do konstrukcji znanych z innych części świata może być śladem dawnych kontaktów pomiędzy ludami żyjącymi po obu stronach Atlantyku. Piramidy w Güímar stały się dla niego kolejnym elementem znacznie większej teorii o możliwościach oceanicznych podróży w starożytności.
Tu trzeba jednak postawić wyraźną granicę. Heyerdahl nie udowodnił ani że piramidy zbudowali Guanczowie, ani że są one pozostałością po starożytnych żeglarzach. Późniejsze badania archeologiczne i dokumenty wskazują na znacznie młodsze, XIX-wieczne pochodzenie konstrukcji. Jego obserwacje dotyczące regularności budowli są czymś innym niż jego interpretacja ich pochodzenia.
I właśnie to rozróżnienie jest najciekawsze. Heyerdahl mógł mylić się w kwestii wieku i twórców piramid, ale zwrócił uwagę na cechy, które rzeczywiście odróżniają je od bezładnej sterty kamieni. Dzięki niemu zaczęto dokładniej przyglądać się nie tylko temu, z czego je zbudowano, ale również temu, jak są ustawione względem otaczającego krajobrazu i Słońca.
I tutaj historia robi się jeszcze ciekawsza – ponieważ pewne astronomiczne zależności rzeczywiście istnieją.
Jedna z najbardziej niezwykłych cech piramid w Güímar nie jest legendą. W okolicach przesilenia letniego, obserwując zachód Słońca z terenu kompleksu, można zobaczyć, jak Słońce zachodzi dwa razy.
Nie oznacza to oczywiście dwóch zachodów jednego dnia. Efekt tworzy kształt gór na zachodnim horyzoncie. Słońce chowa się najpierw za jednym z grzbietów, po chwili pojawia się ponownie w obniżeniu terenu, a następnie znika za kolejnym grzbietem. Stąd określenie doble puesta de sol – podwójny zachód Słońca.
Co ciekawe, zjawisko zwróciło uwagę naukowców już na początku lat 90. XX wieku. W 1991 roku Juan Antonio Belmonte, Antonio Aparicio i César Esteban, badacze związani z Instituto de Astrofísica de Canarias, przeanalizowali orientację głównego zespołu piramid. Stwierdzili, że jego główna oś wskazuje kierunek związany z zachodem Słońca podczas przesilenia letniego. Badania wykazały również orientację związaną ze wschodem Słońca podczas przesilenia zimowego.
To ważne, ponieważ czasem można spotkać informację, że astronomiczne ustawienie piramid odkrył Thor Heyerdahl. Nie – Heyerdahl zainteresował się konstrukcjami i zwrócił na nie międzynarodową uwagę, ale badania astronomiczne przeprowadzili kanaryjscy astronomowie.
Czy oznacza to, że budowniczowie celowo ustawili piramidy według Słońca? Tutaj odpowiedź nie jest już tak oczywista. Belmonte, Aparicio i Esteban uznali orientację za znaczącą, a później pojawiła się hipoteza, że mogła mieć ona związek z symboliką masońską – właściciel ziemi w okresie, kiedy prawdopodobnie powstały konstrukcje, należał do masonerii. To jednak interpretacja, a nie udowodniony powód budowy piramid.
Inni badacze zwracają uwagę, że ustawienie konstrukcji mogło wynikać z bardziej praktycznych przyczyn – kształtu działki, nachylenia terenu czy przebiegu zastygłych potoków lawy. Sam fakt, że możemy obserwować tutaj podwójny zachód Słońca, nie dowodzi więc istnienia obserwatorium ani astronomicznego przeznaczenia piramid.
Ale kiedy staniesz pomiędzy kamiennymi tarasami i spojrzysz w stronę gór, warto wiedzieć, że ich ustawienie względem słońca naprawdę zostało zmierzone. Zagadka nie polega na tym, czy taka zależność istnieje, lecz na tym, czy budowniczowie zaplanowali ją świadomie.
💡 Czy wiesz, że…?
Podwójny zachód dotyczy przesilenia letniego. Z przesileniem zimowym związany jest kierunek wschodu Słońca – nie „podwójny wschód”. To rozróżnienie jest ważne, bo te dwa zjawiska bywają w opisach piramid mylone.
Jeżeli piramidy miały pochodzić z czasów Guanczów albo nawet z jeszcze wcześniejszej epoki, wykopaliska powinny przynieść ślady, które pozwoliłyby to potwierdzić. W 1991 roku archeolodzy z Universidad de La Laguna rozpoczęli badania kompleksu w Güímar. Wyniki okazały się znacznie mniej tajemnicze, niż oczekiwali zwolennicy starożytnego pochodzenia piramid.
Pod jedną z konstrukcji odkryto warstwę zawierającą ceramikę z XVIII i początku XIX wieku. Jeszcze ciekawszy okazał się teren bezpośrednio przy niej – znaleziono tam ołowianą plombę z datą 1848. Układ warstw pokazywał, że kamienna konstrukcja jest od tych znalezisk młodsza. To mocny argument za tym, że piramidy powstały dopiero w XIX wieku.
Badania przyniosły jeszcze jeden interesujący szczegół. Wymiary konstrukcji odpowiadają vara castellana – kastylijskiej jednostce długości używanej w czasach historycznych. To kolejna wskazówka prowadząca nie do przedhiszpańskiego świata Guanczów, lecz do znacznie późniejszych mieszkańców Teneryfy.
Ale archeolodzy znaleźli tutaj również prawdziwe ślady Guanczów – tyle że nie w samych piramidach. Pod Piramidą nr 1 znajduje się naturalna jaskinia, Cueva de Chacona. Odkryto w niej ceramikę, narzędzia i pozostałości organiczne związane z rdzennymi mieszkańcami Teneryfy. Datowanie części materiału metodą radiowęglową wskazało okres pomiędzy około 680 a 1020 rokiem n.e.
Bardzo łatwo źle zinterpretować wszystkie te informacje.
Guanczowie rzeczywiście przebywali w tym miejscu setki lat przed podbojem, ale nie oznacza to, że zbudowali znajdującą się nad jaskinią piramidę. Mamy tu dwie historie nałożone na siebie: przedhiszpańską jaskinię używaną przez Guanczów i znacznie młodsze kamienne konstrukcje powstałe w XIX wieku.
Archeologia odebrała więc piramidom jedną tajemnicę – ich starożytny wiek. Nie odpowiedziała jednak na wszystkie pytania. Żeby jeszcze dokładniej ustalić, kiedy pojawiły się w Güímar, trzeba było zajrzeć nie pod ziemię, lecz do dawnych dokumentów dotyczących właścicieli tej ziemi.
Archeologia wskazała, że piramidy są znacznie młodsze niż kultura Guanczów. Ale można zawęzić czas ich powstania jeszcze dokładniej. Pomogły w tym dwa dokumenty dotyczące tej samej posiadłości w Chacona.
W 1854 roku Antonio Díaz Flores y Cartaya kupił teren, na którym znajdują się dzisiejsze piramidy. Zachował się dokument zakupu opisujący nieruchomość. Co ważne – nie wspomina o kamiennych konstrukcjach. Badacze zaznaczają wprawdzie, że ziemia była już wtedy użytkowana, więc sam brak wzmianki nie jest matematycznym dowodem, że żadnej z budowli jeszcze nie było. Jest jednak pierwszym ważnym punktem w chronologii.
Drugi dokument pochodzi z 1881 roku, kiedy po śmierci Díaza Floresa jego majątek dzielono pomiędzy dzieci. Tym razem w opisie pojawiają się majanos – kamienne konstrukcje służą nawet jako punkty odniesienia przy wyznaczaniu granic poszczególnych działek.
Mamy więc przedział zaledwie 27 lat: 1854–1881. I właśnie w nim badacze z Universidad de La Laguna umieszczają najbardziej prawdopodobny czas powstania piramid w Güímar. W ich publikacjach konstrukcje określane są jako budowle rolnicze wzniesione „bardzo prawdopodobnie” właśnie pomiędzy tymi datami.
Jest jeszcze jeden ślad. W 1864 roku słownik Pedra de Olivy odnotowuje na posiadłości dom stojący obok zbiornika wodnego. Od niego rozpoczynał się system kanałów doprowadzających wodę do tarasów i kamiennych konstrukcji. Badacze przypuszczają, że cały ten układ mógł powstawać jako część jednego przedsięwzięcia związanego z przygotowaniem ziemi do uprawy.
W 1872 roku Díaz Flores wspomniał natomiast w testamencie o księdze, w której zapisywał wydatki poniesione na przygotowanie gruntów pod uprawę. Gdyby dokument przetrwał i udało się go odnaleźć, być może pozwoliłby dokładniej odtworzyć prace prowadzone w Chacona. Badacze, którzy analizowali tę historię, zaznaczają jednak, że księga nie została odnaleziona.
📜 Źródło: Antonio Aparicio Juan i César Esteban López z Universidad de La Laguna analizują dokumenty z lat 1854–1881 i uznają piramidy w Chacona za konstrukcje rolnicze powstałe najprawdopodobniej w tym okresie.
To praktycznie zamyka możliwość, że widoczne dzisiaj piramidy są budowlami Guanczów. Nie zamyka jednak znacznie ciekawszego pytania: skoro powstały w XIX wieku podczas przygotowywania ziemi do uprawy, dlaczego nadano im tak regularną formę i dlaczego ich ustawienie tak dobrze wpisuje się w kierunki związane z przesileniami?
I właśnie tutaj pojawia się Antonio Díaz Flores – właściciel ziemi, o którym wiemy coś jeszcze. Był masonem.
Antonio Díaz Flores y Cartaya, właściciel ziemi, na której w XIX wieku pojawiły się piramidy, był masonem. Ten pozornie niewielki szczegół stał się podstawą jednej z najciekawszych hipotez próbujących wyjaśnić nie wiek konstrukcji, lecz ich niezwykłą formę i ustawienie.
Antonio Aparicio i César Esteban z Universidad de La Laguna zwrócili uwagę, że przesilenia letnie i zimowe mają znaczenie w symbolice masońskiej. A przecież właśnie z kierunkami wschodu i zachodu Słońca podczas przesileń związana jest orientacja części konstrukcji w Güímar. Badacze postawili więc pytanie: czy Díaz Flores, zagospodarowując swoją posiadłość, mógł świadomie nadać kamiennym budowlom dodatkowe znaczenie?
Według tej hipotezy jedno nie wyklucza drugiego. Kamienie mogły pochodzić z oczyszczanych pól, a same konstrukcje nadal mogły zostać zaplanowane. Rolnicze pochodzenie piramid nie oznacza przecież automatycznie, że ich kształt musiał być przypadkowy. Właściciel mógł wykorzystać praktyczną konieczność do stworzenia czegoś bardziej uporządkowanego i symbolicznego.
Jest jednak problem: nie znaleziono dokumentu, w którym Díaz Flores wyjaśniałby, dlaczego piramidy wyglądają właśnie tak. Nie wiemy więc, czy rzeczywiście chciał odwołać się do masońskiej symboliki. Aparicio i Esteban przedstawili hipotezę opartą na kilku pasujących do siebie elementach – osobie właściciela, czasie powstania budowli oraz ich orientacji – ale nie jest to dowód.
Co więcej, nie wszyscy badacze zgadzają się nawet z tym, że ustawienie piramid względem Słońca było zamierzone. Miguel Ángel Molinero Polo zwrócił uwagę na ukształtowanie terenu i przebieg zastygłej lawy, do których dostosowano konstrukcje. W takim przypadku zgodność z kierunkami przesileń mogła być konsekwencją położenia działki, a nie świadomie zaplanowanym efektem.
I chyba właśnie w tym miejscu warto pozostawić piramidy bez ostatecznej odpowiedzi. Wiemy już, że nie są tajemniczymi budowlami pozostawionymi przez Guanczów. Nie wiemy jednak, czy ich XIX-wieczny twórca widział w nich coś więcej niż sposób na zagospodarowanie kamieni z oczyszczanych pól.
📜 Źródło: Hipotezę dotyczącą możliwych związków piramid z masonerią przedstawili Antonio Aparicio i César Esteban z Universidad de La Laguna. Jej interpretację kwestionował Miguel Ángel Molinero Polo. Dyskusja pokazuje, że XIX-wieczne datowanie konstrukcji jest czymś innym niż odpowiedź na pytanie o powód nadania im właśnie takiej formy.
Ten układ jest zdecydowanie lepszy: poprzedni rozdział odpowiada „kiedy powstały?”, a ten wyłącznie „dlaczego mogą wyglądać właśnie tak?”. Nie cofamy się ani o krok.
Jeżeli przyjedziesz tutaj po to, żeby zobaczyć sześć kamiennych konstrukcji, możesz się zdziwić. Pirámides de Güímar jest dziś dużym parkiem etnograficznym i ogrodem botanicznym, zajmującym około 67 000 m². Od 2017 roku ma oficjalnie również status ogrodu botanicznego.
Jedna z części poświęcona jest Thorowi Heyerdahlowi i jego wyprawom. Zobaczysz tu m.in. dużą replikę trzcinowej łodzi Ra II, którą w 1970 roku Heyerdahl przepłynął Atlantyk, oraz wystawę przedstawiającą jego najważniejsze ekspedycje – Kon-Tiki, Ra II i Tigris.
W Casa Chacona pokazano natomiast jego koncepcje dotyczące możliwych kontaktów między dawnymi kulturami oraz podobieństwa pomiędzy budowlami schodkowymi w różnych częściach świata.
Warto jednak wyjść z muzeum i rozejrzeć się po samym parku. Rośnie tu znacznie więcej niż typowa roślinność posadzona dla ozdoby. Wytyczono trasę poświęconą florze Wysp Kanaryjskich, przy której zobaczysz m.in. palmy kanaryjskie, smocze drzewa, sosny kanaryjskie i charakterystyczne dla wysp wilczomlecze. Jest też ogród odtwarzający środowisko kanaryjskiego wąwozu.
Najbardziej nietypowy jest Jardín Venenoso – Ogród Trujący. Na powierzchni około 1500 m² zgromadzono ponad 70 gatunków trujących roślin z różnych stron świata. Przy okazji można sprawdzić, które z nich były wykorzystywane jako lekarstwa, jakie zawierają toksyny i jakie historie oraz legendy z nimi wiązano.
Na terenie parku prowadzą również osobne trasy dotyczące historii i etnografii Wysp Kanaryjskich oraz wulkanicznego pochodzenia archipelagu. Dzięki temu można tu przejść od Guanczów i tradycyjnego rolnictwa przez geologię wysp aż po współczesne problemy środowiskowe.
ℹ️ Zwróć uwagę: nie wszystkie części parku są dostępne w ramach każdego rodzaju biletu. Na przykład Ogród Trujący należy obecnie do rozszerzonego wariantu zwiedzania, a Tropicarium jest udostępniane tylko w określonych terminach.
🔺 Piramid w Chacona – obejdź je spokojnie i spójrz na nie z różnych stron. Dopiero wtedy dobrze widać regularne tarasy, narożniki i sposób układania kamieni, które tak zainteresowały Thora Heyerdahla.
☀️ Kierunku podwójnego zachodu Słońca – nawet jeśli nie trafisz tutaj w czasie przesilenia letniego, zwróć uwagę na górski horyzont. To właśnie jego kształt sprawia, że w odpowiednim momencie Słońce znika, pojawia się ponownie i zachodzi po raz drugi.
🕳️ Cueva de Chacona – naturalnej jaskini znajdującej się pod jedną z piramid. To tutaj znaleziono prawdziwe ślady obecności Guanczów, znacznie starsze od stojących nad nimi XIX-wiecznych konstrukcji.
🛶 Ra II – dużej repliki trzcinowej łodzi związanej z jedną z najsłynniejszych wypraw Heyerdahla. Pomaga zrozumieć, dlaczego człowiek tak zafascynowany dawnymi podróżami przez oceany zainteresował się również piramidami na Teneryfie.
🌿 Ogrodów botanicznych – zwłaszcza kanaryjskich roślin, które podczas zwiedzania łatwo potraktować jedynie jako tło dla piramid.
☠️ Jardín Venenoso – Ogrodu Trującego. To jedna z najbardziej nietypowych części parku, z dziesiątkami gatunków roślin, których piękny wygląd potrafi być bardzo zwodniczy.
🏞️ Chinguaro – jeśli po Pirámides de Güímar masz jeszcze trochę czasu, nie kończ zwiedzania Güímar na piramidach. Dawna siedziba menceya pozwala wrócić do historii, która zaczęła się tutaj na długo przed powstaniem kamiennych konstrukcji.