✨ Marmur, mozaiki i luksus

Dzisiejsze kamienne ruiny niewiele przypominają wnętrza term z II wieku. Podczas wykopalisk jednej z ogrzewanych sal archeolodzy odkryli ślady naprawdę luksusowego wystroju.

 

Podłogę i dolne partie ścian pokrywał biały marmur, wyżej pojawiały się płyty ciemnego, wyraźnie użyłowanego kamienia. Jeszcze bardziej efektowne było sklepienie ozdobione kolorową mozaiką ze szkła. Na jednym z zachowanych fragmentów widoczna jest niemal naturalnej wielkości twarz skrzydlatej postaci – być może personifikacji jednej z pór roku.

 

Nad niszami znajdował się marmurowy pas z inskrypcją. Co ciekawe, płyty nosiły litery po obu stronach – pod koniec III wieku, podczas remontu sali, wykorzystano je ponownie i zastąpiono wcześniejszy napis nowym. Prawdopodobnie sala miała również okno wychodzące w stronę morza.

 

Luksus miał być widoczny. Publiczna kąpiel odbywała się w otoczeniu marmuru, kolorowych mozaik, wody i światła – dekoracji, na które większość mieszkańców nie mogłaby sobie pozwolić we własnym domu.

 

Niewiele z tego przetrwało. W kolejnych stuleciach marmurowe okładziny zdejmowano, a część kamienia trafiła nawet do pieca wapienniczego.

✝️ Od kąpieli do chrztu

Kiedy rzymskie termy przestały pełnić swoją pierwotną funkcję, nie oznaczało to końca historii tego miejsca. Wraz z rozwojem chrześcijaństwa dawne budowle otrzymywały nowe przeznaczenie, a ich mury, kolumny i marmury stawały się wygodnym źródłem materiału budowlanego.

 

Tak stało się również w Pythagorio. W drugiej połowie V wieku w północnej części dawnych term powstała trójnawowa bazylika z dodatkowymi pomieszczeniami. Niewielkie sklepione pomieszczenie, które wcześniej służyło jako laconicum lub sudatorium – miejsce gorących kąpieli i pocenia się – zostało przekształcone w baptysterium. Tam, gdzie wcześniej kąpano ciało, zaczęto udzielać chrztu.

 

Starożytnych budowli nie traktowano tak jak dzisiaj – jako zabytków, które należy zachować w niezmienionej formie. Gdy przestawały być potrzebne, rozbierano je, przebudowywano, a kosztowny materiał wykorzystywano ponownie. Kolumna, marmurowa płyta czy dobrze obrobiony blok kamienia były po prostu zbyt wartościowe, aby szukać nowych w kamieniołomie i transportować je do miasta.

 

W termach na Samos mamy na to wyjątkowo mocny dowód. Archeolodzy odkryli, że marmurowe dekoracje frigidarium zostały zdjęte, a marmur przerabiano na wapno. Jedną z dawnych nisz term przekształcono wręcz w piec wapienniczy. Badania wskazują, że w VI wieku działała tu niewielka wspólnota religijna; znaleziono również kamienie żarnowe i fragmenty ponad 200 amfor magazynowych.

 

Zmiany trwały jeszcze później. W VII wieku jedno z pomieszczeń dawnego kompleksu przekształcono w kryptę grobową.

 

W ciągu kilku stuleci miejsce zmieniło więc swoje przeznaczenie niemal całkowicie: z kompleksu sportowego i rzymskich term stało się przestrzenią chrześcijańskiego kultu, chrztu, codziennego życia wspólnoty, a później również pochówków.

 

A część marmurów, które wcześniej świadczyły o luksusie term, skończyła w piecu jako surowiec do produkcji wapna.

⛏️ Kiedy odkryto termy i kto je badał?

Ruiny w tej części starożytnego Samos nie były całkowicie zapomniane. Już w XVIII wieku podróżnik Richard Pococke naszkicował widoczne tutaj pozostałości budowli, choć nie wiedział jeszcze, jak skomplikowana historia kryje się pod ziemią.

 

Prawdziwe odkrywanie kompleksu rozpoczęło się dopiero podczas systematycznych wykopalisk prowadzonych przez Niemiecki Instytut Archeologiczny. W latach 1969–1979 w badaniach uczestniczył niemiecki archeolog Wolfram Martini, który kierował wykopaliskami rzymskich term. Z każdym sezonem odsłaniano kolejne baseny, hypokausta, sale, fragmenty dekoracji i pozostałości późniejszych budowli chrześcijańskich.

 

Jedno z najciekawszych odkryć pomogło zrozumieć, że term nie można traktować jako osobnej budowli. Na około dwóch trzecich znalezionych stemplowanych dachówek widniał napis ΓΥΜΝΑΣΙΟΥ – „gimnazjonu”. Archeolodzy zaczęli więc patrzeć na ruiny jako na część znacznie większego kompleksu sportowego, którego historia sięgała czasów greckich.

 

Wyniki wieloletnich badań Martini zebrał później w monumentalnym opracowaniu „Das Gymnasium von Samos”, opublikowanym w 1984 roku. To właśnie dzięki tym wykopaliskom dzisiejsze ruiny za płotem możemy odczytać nie jako przypadkowe fragmenty murów, ale jako pozostałości miejsca, które przez stulecia zmieniało się z greckiego kompleksu sportowego w rzymskie termy, a następnie w przestrzeń użytkowaną przez wspólnotę chrześcijańską.

👣 Jak wyglądała wizyta w termach?

Wyobraźmy sobie mieszkańca Samos, który około 1800 lat temu przychodzi do tutejszych term. Nie wpada na dziesięć minut, żeby szybko się umyć. Kąpiel można było połączyć z ćwiczeniami, odpoczynkiem i spotkaniem z innymi ludźmi.

 

Najpierw trzeba było zostawić ubranie w apodyterium, czyli przebieralni. I już tutaj pojawiał się problem bardzo współczesny – co zrobić z rzeczami, żeby po kąpieli nadal na nas czekały? Kradzieże w termach były dobrze znanym zjawiskiem, dlatego ubrania powierzano specjalnym strażnikom lub niewolnikom zwanym capsarii. Bogatszy człowiek mógł przyprowadzić własnego niewolnika, który pilnował jego rzeczy.

 

Nie istniała jedna obowiązkowa kolejność kąpieli, ale przechodzono pomiędzy pomieszczeniami o różnych temperaturach. Tepidarium było przyjemnie ciepłe, caldarium gorące, a laconicum lub sudatorium służyło intensywnemu wygrzewaniu i poceniu się. Ochłodę zapewniało frigidarium z zimną wodą.

 

A gdzie mydło? Ciało nacierano oliwą, a następnie pot, brud i oliwę usuwano strigilem – zakrzywionym przyrządem wykonywanym m.in. z brązu, żelaza lub kości. Zamożnemu człowiekowi mógł pomagać niewolnik lub masażysta. Po kąpieli ciało można było ponownie natrzeć oliwą albo pachnącymi olejkami.

 

Popularną porą korzystania z term było popołudnie, często po ćwiczeniach, a przed głównym posiłkiem. Nie trzeba było się spieszyć – wizyta mogła zajmować sporą część wolnego popołudnia.

 

I daleko tu było od ciszy dzisiejszego spa. Seneka, który mieszkał nad łaźnią, narzekał na odgłosy ćwiczących, masażystów, pluskających się ludzi i sprzedawców zachwalających swoje towary. Rzymskie termy były pełne rozmów, nawoływań, ruchu i hałasu.

 

Spróbujmy więc spojrzeć na ruiny w Pythagorio inaczej. Zamiast ciszy – rozmowy i nawoływania. Zamiast pustych murów – ludzie przechodzący pomiędzy gorącymi salami. Zamiast suchego kamienia – baseny wypełnione wodą.

 

Termy były łazienką, ale również jednym z miejsc, w których toczyło się codzienne życie miasta.

👥 Kto mógł z nich korzystać?

Określenie „rzymskie termy” może sugerować, że korzystali z nich przede wszystkim Rzymianie. Tak jednak nie było. W II wieku n.e. Samos należało do świata rzymskiego, ale jego mieszkańcy pozostawali Grekami. Termy były częścią ich miasta i miejscowa ludność również z nich korzystała.

 

Nie była to rozrywka zarezerwowana wyłącznie dla najbogatszych. Publiczne łaźnie miały być dostępne dla szerokiej części mieszkańców, a opłata za wejście mogła być bardzo niewielka. W rzymskich źródłach pojawia się quadrans – jedna czwarta asa, jedna z najmniejszych monet w obiegu. Zdarzało się również, że zamożny dobroczyńca finansował mieszkańcom bezpłatny wstęp. Nie wiemy jednak, ile kosztowała kąpiel konkretnie na Samos.

 

Bogaty i biedny mogli więc spotkać się w tym samym kompleksie, choć korzystali z niego inaczej. Zamożny mieszkaniec mógł przyjść z niewolnikami, którzy nieśli jego rzeczy, pilnowali ubrania i pomagali przy kąpieli czy masażu. Biedniejszy radził sobie sam. Termy mieszały warstwy społeczne, ale nie usuwały dzielących ich różnic.

 

A kobiety? One również korzystały z publicznych łaźni. Czasami istniały dla nich osobne części, a w innych miejscach kobiety i mężczyźni korzystali z tych samych pomieszczeń o różnych porach. Znamy też świadectwa wspólnych kąpieli. Cesarz Hadrian w II wieku n.e. – mniej więcej w epoce powstania term na Samos – nakazywał rozdzielenie kąpieli obu płci. Nie wiemy, jakie zasady obowiązywały w Pythagorio.

 

Co ciekawe, osoby zniewolone nie pojawiały się w termach wyłącznie jako służba. Mogły również same korzystać z publicznych łaźni. Było to więc jedno z tych miejsc rzymskiego miasta, w których spotykali się ludzie o bardzo różnym statusie społecznym.

 

Nie oznaczało to pełnej równości. Bogactwo nadal było widoczne w liczbie służących, masażach, pachnidłach czy jakości używanej oliwy. Ale sama możliwość korzystania z publicznych term nie była luksusem przeznaczonym wyłącznie dla elity.

💧 Skąd brano wodę i jak ją ogrzewano?

Termy potrzebowały ogromnych ilości wody. Samos posiadało wprawdzie słynny Akwedukt Eupalinos, który od VI wieku p.n.e. doprowadzał wodę ze źródła Agiades, ale w czasach rzymskich jego możliwości przestały wystarczać rosnącemu miastu.

 

Prawdopodobnie za panowania cesarza Hadriana w II wieku n.e. powstał kolejny akwedukt, doprowadzający wodę z rejonu Myloi, oddalonego o około 15 kilometrów. To ciekawy paradoks – Samos miało jeden z najsłynniejszych wodociągów starożytnego świata, a rzymskie miasto potrzebowało jeszcze jednego.

 

Woda nie docierała do term gorąca. Ogrzewano ją na miejscu, a znajdujące się na zapleczu praefurnia, czyli piece, dostarczały również gorące powietrze do systemu hypokaustum. Krążyło ono pod uniesionymi na ceglanych filarkach posadzkami, a także kanałami w ścianach, ogrzewając całe pomieszczenia.

 

Za przyjemnością kąpieli kryła się więc ogromna praca. Trzeba było dostarczać opał, pilnować pieców, kontrolować temperaturę oraz zapewnić stały dopływ wody. Im większe i bardziej luksusowe były termy, tym większego zaplecza wymagały.

Rzymskie termy w Pythagorio na Samos

Tuż przy drodze prowadzącej z Pythagorio w stronę Potokaki, za metalowym ogrodzeniem, kryją się ruiny, które łatwo minąć bez większego zainteresowania. Stanowisko jest zamknięte i nic nie zapowiada, że za płotem znajdują się pozostałości jednego z najciekawszych kompleksów starożytnego Samos. To rzymskie termy – miejsce, które niemal dwa tysiące lat temu tętniło życiem.

🏛️ Co właściwie znajduje się za tym płotem?

Patrząc z ulicy, trudno od razu zorientować się, jak ważne miejsce znajduje się po drugiej stronie ogrodzenia. To rzymskie termy starożytnego Samos, wzniesione w drugiej połowie II wieku n.e. na zachód od dzisiejszego Pythagorio.

 

Nie była to jednak zwykła miejska łaźnia. Termy należały do rozległego kompleksu sportowego z gimnazjonem, palestrą i stadionem, zajmującego około 35 000 m².

 

Same łaźnie również były imponujące. W części przeznaczonej do zimnych kąpieli znajdował się charakterystyczny ośmiokątny basen o szerokości około 9,5 metra, a po przeciwnej stronie – ogrzewane sale. Pod ośmiokątnym basenem archeolodzy odkryli pozostałości jeszcze wcześniejszego, prostokątnego zbiornika.

 

Historia tego miejsca zaczęła się jednak znacznie wcześniej. Zanim pojawiły się tutaj rzymskie termy, ta część starożytnego Samos od stuleci była związana ze sportem.

🏃 Zanim były termy – gimnazjon, palestra i stadion

Zanim pojawiły się tutaj rzymskie termy, ta część starożytnego Samos od dawna była związana ze sportem i życiem publicznym. W okresie hellenistycznym funkcjonował tu ogromny gimnazjon – nie zwykła sala do ćwiczeń, lecz kompleks, w którym trenowano, spotykano się i kształcono młodych ludzi. Obok znajdowała się palestra, przeznaczona przede wszystkim do zapasów, oraz stadion z bieżnią.

 

Skala założenia robiła wrażenie. Według rekonstrukcji archeologa Wolframa Martiniego gimnazjon mógł zajmować teren około 110 × 255 metrów. Nie wszystkie szczegóły jego układu udało się potwierdzić, ale wiadomo, że był to rozległy kompleks sportowy.

 

Co ciekawe, już Grecy łączyli ćwiczenia z kąpielą. W gimnazjonie znajdował się loutron – miejsce, w którym można było obmyć ciało po wysiłku. Rzymianie rozbudowali więc coś, co w pewnym sensie istniało tutaj wcześniej, tworząc znacznie bardziej rozbudowane termy.

 

Świetnym śladem tej ciągłości są odkryte przez archeologów dachówki. Na wielu z nich widniał napis ΓΥΜΝΑΣΙΟΥ – „gimnazjonu”. Pochodzą z czasów funkcjonowania rzymskich term, co pokazuje, że nawet wtedy cały kompleks nadal wiązano z gimnazjonem.

 

Grecki sport i rzymskie kąpiele nie były więc dwiema odrębnymi historiami. Jedna wyrosła z drugiej.

🛁 Rzymianie wprowadzają termy

W drugiej połowie II wieku n.e. do greckiego kompleksu sportowego dołączyły monumentalne rzymskie termy. Nie korzystały z gorących źródeł – wodę trzeba było doprowadzić, zgromadzić i ogrzać.

 

Kompleks podzielono na strefy o różnych temperaturach. W północnej części znajdowały się pomieszczenia przeznaczone do zimnych kąpieli i ośmiokątny basen, a po stronie południowej – sale ogrzewane. Były też przebieralnie, zbiorniki na wodę oraz zaplecze techniczne.

 

Jednym z największych osiągnięć rzymskich budowniczych było hypokaustum – system, w którym gorące powietrze z pieców krążyło pod uniesioną posadzką, ogrzewając całe pomieszczenie. W kompleksie znajdowało się również niewielkie sklepione laconicum lub sudatorium, przeznaczone do intensywnego wygrzewania i pocenia się.

 

Termy nie służyły jednak tylko do utrzymania higieny. Były miejscem odpoczynku, spotkań i spędzania wolnego czasu.

 

Jak wyglądała taka wizyta? Czy kąpano się nago? I po co Rzymianom oliwa oraz metalowy przyrząd przypominający zakrzywioną łyżkę?

Twój e-mail:
Treść wiadomości:
Wyślij
Wyślij
Formularz został wysłany — dziękujemy.
Proszę wypełnić wszystkie wymagane pola!

🚧 Dlaczego dziś są zamknięte?

Dzisiaj do rzymskich term w Pythagorio nie można wejść. Stanowisko otacza ogrodzenie i nie ma ono czynnych godzin zwiedzania. Co ciekawe, nie jest to sytuacja z ostatnich kilku sezonów – termy pozostają niedostępne dla turystów od wielu lat.

 

Nie udało się znaleźć oficjalnej informacji, która wskazywałaby jedną konkretną datę i jeden powód ich zamknięcia. Wiemy jednak, że już w 2015 roku termy były zamknięte nawet w sezonie letnim. W lokalnej publikacji, powołującej się na rozmowę z ówczesnym szefem Eforatu Zabytków Samos, jako problem wskazywano brak personelu oraz środków potrzebnych do funkcjonowania i utrzymania stanowisk archeologicznych.

 

W kolejnych oficjalnych wykazach termy nadal pojawiały się jako obiekt zamknięty. Tak jest również obecnie – stanowisko nie ma aktywnych godzin zwiedzania.

 

Nie oznacza to jednak, że o termach zapomniano. W 2026 roku greckie Ministerstwo Kultury przedstawiło nowy plan dotyczący stanowisk archeologicznych Pythagorio, a rzymskie termy znalazły się wśród pięciu miejsc potraktowanych priorytetowo.

 

I właśnie tutaj historia robi się naprawdę ciekawa. Bo po latach oglądania term wyłącznie zza płotu pojawiła się szansa, że sytuacja może się zmienić.

👀 Czy warto podejść, skoro można patrzeć tylko przez płot?

Tak – zdecydowanie warto. Stanowisko jest zamknięte, ale znajduje się tuż przy drodze i sporą część ruin można zobaczyć przez ogrodzenie.

 

Co ważne, nie są to pojedyncze kamienie ledwo wystające z ziemi. Mury i fragmenty pomieszczeń zachowały się na tyle dobrze, że już zza płotu można dostrzec skalę kompleksu i jego układ.

🛠️ Czy termy zostaną ponownie otwarte?

Jest na to szansa. Greckie Ministerstwo Kultury ogłosiło plan ochrony stanowisk archeologicznych Pythagorio.

 

Plan przewiduje dalsze prace związane z oczyszczaniem i konserwacją stanowiska oraz uporządkowaniem rozproszonego materiału architektonicznego. Najważniejsza z punktu widzenia turysty jest jednak zapowiedź wytyczenia bezpiecznych tras dla zwiedzających, ustawienia tablic informacyjnych i oświetlenia bezpieczeństwa.

 

To nie wszystko. W kolejnym etapie mają powstać opracowania potrzebne do połączenia term z pozostałościami dawnego gimnazjonu i obiektów sportowych. Docelowo mają one stać się częścią większej sieci stanowisk archeologicznych Pythagorio.

 

Na razie nie podano daty ponownego otwarcia term. Sam fakt, że Ministerstwo planuje trasy dla zwiedzających, jest jednak bardzo obiecujący. Po wielu latach oglądania ruin zza płotu pojawił się konkretny plan, który może w przyszłości pozwolić wejść do środka.

 

👉 Ważna informacja: 8 września 2026 roku greckie Ministerstwo Kultury ogłosiło nowy plan ochrony i udostępnienia stanowisk archeologicznych Pythagorio. Rzymskie termy znalazły się wśród pięciu miejsc potraktowanych priorytetowo. Plan przewiduje m.in. prace konserwatorskie, uporządkowanie stanowiska, wytyczenie bezpiecznych tras dla zwiedzających oraz ustawienie tablic informacyjnych.

 

🔗 Źródło: greckie Ministerstwo Kultury, 8.09.2026