Twój e-mail:
Treść wiadomości:
Wyślij
Wyślij
Formularz został wysłany — dziękujemy.
Proszę wypełnić wszystkie wymagane pola!

Yaiza – białe miasteczko, które przetrwało erupcje Timanfayi

Dziś Yaiza zachwyca białymi domami, zielenią i spokojem, który trudno pogodzić z wydarzeniami sprzed niemal 300 lat. Gdy w 1730 roku rozpoczęły się wielkie erupcje Timanfayi, niewielka miejscowość znalazła się na granicy rodzącego się wulkanicznego krajobrazu.

 

📖 Dowiesz się więcej…

W przewodniku: Lanzarote z Césarem Manrique Yaiza stanie się jednym z przystanków na trasie prowadzącej przez wulkaniczne południe wyspy. Poznasz nie tylko jej niezwykłą historię, ale również miejsca, które warto zobaczyć podczas spaceru po miasteczku.

🌋 Sześć lat życia w cieniu wulkanów

1 września 1730 roku życie mieszkańców południowej Lanzarote zmieniło się na zawsze. Niedaleko Timanfayi ziemia otworzyła się, a z jej wnętrza zaczęły wydobywać się ogień, lawa i materiał wulkaniczny. Nikt wtedy nie wiedział, że był to dopiero początek katastrofy, która z przerwami miała trwać niemal sześć lat.

 

Yaiza znalazła się niebezpiecznie blisko obszaru erupcji. Jej mieszkańcy obserwowali, jak w kolejnych miesiącach lawa zajmuje pola uprawne, niszczy domy i pochłania całe pobliskie osady. Krajobraz, który znali od pokoleń, znikał pod warstwami lawy i wulkanicznego materiału.

 

Najtrudniejsza musiała być niepewność. Erupcje nie zakończyły się po kilku dniach ani miesiącach. Aktywność wulkaniczna przenosiła się z miejsca na miejsce, otwierały się kolejne szczeliny i powstawały nowe stożki. Mieszkańcy nie mogli wiedzieć, gdzie pojawi się następne zagrożenie ani czy ich własne domy będą bezpieczne.

 

Z czasem walka o przetrwanie przestała oznaczać jedynie ucieczkę przed lawą. Coraz trudniej było zdobyć wodę i żywność, pył i wulkaniczne wyziewy utrudniały życie, a kolejne rodziny traciły ziemię, która wcześniej zapewniała im utrzymanie. Część mieszkańców zaczęła opuszczać zagrożone tereny, a niektórzy zdecydowali się nawet na ucieczkę z Lanzarote.

 

A wulkany wciąż nie milkły.

 

Yaiza przetrwała, ale przez sześć lat jej mieszkańcy żyli na granicy świata, który na ich oczach zmieniał się nie do poznania. Dziś czarne pola lawowe zaczynające się niedaleko białych domów są jednym z najpiękniejszych krajobrazów Lanzarote. Dla ludzi żyjących tutaj w XVIII wieku były jednak przede wszystkim świadectwem utraconych domów, pól i dawnego życia.

 

💧 Kiedy zaczęło brakować wody

 

Woda była na Lanzarote niezwykle cenna jeszcze przed rozpoczęciem erupcji. Nie było rzek, a mieszkańcy byli uzależnieni przede wszystkim od deszczówki gromadzonej w cysternach oraz nielicznych źródeł i studni.

 

Erupcje dodatkowo pogorszyły sytuację. Materiał wulkaniczny zasypywał tereny i urządzenia służące do gromadzenia oraz doprowadzania wody, a część dostępnych studni w okolicach Yaizy dostarczała wodę słonawą i złej jakości. Zdobycie wystarczającej ilości wody dla ludzi i zwierząt stało się jednym z podstawowych problemów codziennego życia.

 

🌾 Kiedy zaczęło brakować jedzenia

 

Lawa niszczyła nie tylko domy, ale również pola uprawne i pastwiska, od których zależało utrzymanie mieszkańców. Wraz z kolejnymi erupcjami znikały plony, ziemia nadająca się do uprawy oraz miejsca wypasu zwierząt.

 

Dla wielu rodzin oznaczało to utratę wszystkiego jednocześnie – domu, ziemi, źródła dochodu i żywności. Problemem nie było już tylko pytanie, czy lawa dotrze do ich wsi, ale czym następnego dnia nakarmić rodzinę.

 

🌫️ Pył, gazy i powietrze, którym trudno było oddychać

 

Życie utrudniały również pył, popiół i gazy wydobywające się podczas erupcji. Historyczne relacje opisują okresy, kiedy wulkaniczne wyziewy były tak silne, że cierpieli nie tylko ludzie, ale również zwierzęta.

 

Znamy nawet relację dotyczącą biskupa Pedro Dávili y Cárdenasa, który w 1733 roku przebywał w Yaizie, lecz miał opuścić miejscowość z powodu pyłu i piasku utrudniających mu oddychanie.

 

🏚️ Kiedy lawa dotarła do Yaizy

Przez trzy lata mieszkańcy Yaizy obserwowali katastrofę rozgrywającą się wokół nich. W końcu zagrożenie dotarło również do ich miejscowości.

 

26 września 1733 roku lawa dotarła do Yaizy i zniszczyła pięć domów. Od rozpoczęcia erupcji minęły już trzy lata, a mieszkańcy nadal nie mogli wiedzieć, że wulkany będą aktywne jeszcze przez kolejne lata.

 

🚢 Zostać czy uciekać?

 

Nie wszyscy zdecydowali się czekać. Ludzie opuszczali zniszczone tereny, przenosili się do bezpieczniejszych części Lanzarote, a część mieszkańców uciekła na sąsiednią Fuerteventurę.

 

Skala była znacząca już na samym początku katastrofy. Do 30 listopada 1730 roku na Fuerteventurze odnotowano 363 przybyszów z Lanzarote, którzy zabierali ze sobą zwierzęta i zapasy, jakie udało im się uratować.

 

Dla wielu rodzin wybór musiał być dramatyczny: zostać przy ziemi i dobytku czy porzucić wszystko i szukać bezpieczeństwa poza Lanzarote?

✍️ Człowiek, dzięki któremu znamy tę historię

Jednym z ludzi obserwujących początek katastrofy był Andrés Lorenzo Curbelo, ówczesny proboszcz Yaizy. To właśnie jego zapiski stały się jednym z najważniejszych świadectw erupcji Timanfayi. Oficjalne materiały turystyczne Lanzarote określają jego relację jako fundamentalną kronikę tych wydarzeń.

 

Curbelo opisał moment, w którym 1 września 1730 roku między dziewiątą a dziesiątą wieczorem ziemia otworzyła się w pobliżu Timanfayi, około dwóch leguas od Yaizy. W kolejnych zapiskach notował pojawianie się nowych ognisk erupcji, kierunki płynącej lawy oraz niszczenie kolejnych miejscowości.

 

Co ciekawe, nie obserwował całych sześciu lat erupcji. Pod koniec 1731 roku opuścił Lanzarote wraz z częścią swoich parafian i udał się na Gran Canarię, dlatego jego bezpośrednia relacja urywa się wcześniej. Znany dziś zapis został przez niego opracowany w późniejszej formie w 1744 roku.

 

Jego świadectwo okazało się cenne nie tylko dla historyków. W XIX wieku dotarł do niego niemiecki geolog Leopold von Buch, który włączył relację do swojej pracy o Wyspach Kanaryjskich. Oryginalny rękopis Curbelo później zaginął, a tekst, który znamy, przeszedł skomplikowaną drogę kolejnych kopii i tłumaczeń.

🌱 Życie po katastrofie

Kiedy w 1736 roku erupcje wreszcie ustały, mieszkańcy Lanzarote musieli nauczyć się żyć w zupełnie nowym krajobrazie. Część dawnych pól i osad zniknęła pod lawą, a ogromne obszary pokrywała warstwa czarnego materiału wulkanicznego.

 

Z czasem odkryto jednak, że to, co początkowo oznaczało katastrofę, może również pomagać w uprawie ziemi. Lapilli, na Lanzarote nazywane picón lub rofe, ogranicza parowanie wody i zatrzymuje wilgoć, co w niezwykle suchym klimacie wyspy okazało się ogromną zaletą.

 

Mieszkańcy zaczęli więc przystosowywać sposób uprawy do nowych warunków. Najbardziej niezwykły efekt tej przemiany można zobaczyć niedaleko Yaizy, w La Gerii, gdzie winorośl do dziś rośnie w zagłębieniach wykopanych w warstwie wulkanicznego materiału.

 

W ten sposób krajobraz, który odebrał mieszkańcom domy i pola, z czasem stał się podstawą zupełnie nowego sposobu gospodarowania na Lanzarote.

🏘️ Yaiza dzisiaj – białe domy na skraju krainy wulkanów

Trudno uwierzyć, że miejscowość, która przed wiekami znalazła się tak blisko wulkanicznej katastrofy, jest dziś jednym z najbardziej spokojnych i zadbanych miasteczek Lanzarote. Białe domy, zielone okiennice i drzwi, palmy oraz kolorowe kwiaty mocno kontrastują z ciemnym, wulkanicznym krajobrazem otaczającym Yaizę.

 

Miejscowość zachowała charakter tradycyjnej zabudowy Lanzarote – niskie, bielone budynki stoją wzdłuż spokojnych ulic, a centrum tworzą niewielkie place i kościół Nuestra Señora de los Remedios. Nie ma tu spektakularnych atrakcji, które trzeba „zaliczyć”. Największą przyjemnością jest po prostu krótki spacer.

 

Warto pamiętać o tym, co znajduje się zaledwie kilka kilometrów dalej. Czarne pola lawowe Timanfayi zaczynają się niemal za progiem Yaizy. Dzięki temu spokojne, białe miasteczko i otaczający je surowy krajobraz tworzą jeden z najbardziej charakterystycznych kontrastów Lanzarote.

 

Po poznaniu historii erupcji Yaiza wygląda zupełnie inaczej. To nie tylko ładne kanaryjskie miasteczko, ale miejsce, które przetrwało jedną z największych katastrof w historii wyspy i nauczyło się żyć w krajobrazie, który po niej pozostał.

Iglesia de Nuestra Señora de los Remedios

W samym sercu Yaizy stoi Iglesia de Nuestra Señora de los Remedios, jeden z najważniejszych zabytków miejscowości. Początki świątyni sięgają XVII wieku, a jej prosta, bielona bryła doskonale wpisuje się w tradycyjną architekturę Lanzarote. Warto zajrzeć również do środka, gdzie zachowały się elementy dawnego wyposażenia sakralnego.

🏡 Casa de la Cultura Benito Pérez Armas

Niedaleko centrum znajduje się dawny dom Benito Péreza Armasa, pochodzącego z Yaizy pisarza i polityka. Tradycyjny kanaryjski budynek przyciąga uwagę drewnianymi balkonami, dziedzińcem i charakterystyczną stolarką. Dziś mieści się tu centrum kultury, w którym odbywają się wystawy i wydarzenia.

🎨 La Era – ślad Césara Manrique w Yaizie

Jednym z mniej oczywistych śladów Césara Manrique w Yaizie jest La Era – dawna kanaryjska posiadłość, którą artysta wraz z Luisem Ibáñezem kupił i odrestaurował. W 1968 roku otwarto tutaj restaurację specjalizującą się w kuchni kanaryjskiej. Manrique zachował tradycyjny charakter zabudowy, przystosowując ją do nowej funkcji – dokładnie w duchu idei, które później stały się znakiem rozpoznawczym jego działalności na Lanzarote.

📸 Na co zwrócić uwagę?

🏘️ Białe domy. Niska, tradycyjna zabudowa Yaizy pięknie kontrastuje z otaczającym ją wulkanicznym krajobrazem.

🌺 Zieleń i kwiaty. Palmy, ogrody i kolorowe rośliny sprawiają, że Yaiza wygląda wyjątkowo zielono jak na południe Lanzarote.

Centrum miejscowości. Zatrzymaj się przy kościele Nuestra Señora de los Remedios i spokojnym placu w jego sąsiedztwie.

🌋 Wulkany. Spójrz również poza białe domy – ciemny krajobraz wokół Yaizy przypomina, jak blisko miejscowości rozgrywały się erupcje z lat 1730–1736.

❤️ Dlaczego warto zatrzymać się w Yaizie?

Yaiza nie zachwyca jednym spektakularnym zabytkiem. Jej największą atrakcją jest kontrast między spokojnym, białym miasteczkiem a surowym krajobrazem wulkanicznym. Warto zatrzymać się tutaj choćby na krótki spacer – szczególnie po poznaniu historii ludzi, którzy przez niemal sześć lat żyli w cieniu erupcji Timanfayi.

🚗 Jak zwiedzać Yaizę?

Yaiza jest niewielka, dlatego na spacer po centrum wystarczy około 30–60 minut. Najlepiej zostawić samochód w pobliżu centrum i dalej zwiedzać pieszo.

Miejscowość łatwo włączyć w całodniową trasę po południowo-zachodniej części Lanzarote, łącząc ją z Timanfayą, La Gerią, Salinas de Janubio, Los Hervideros i Zielone Jezioro. Szczegółową kolejność zwiedzania, parkingi i współrzędne GPS warto zostawić już do przewodnika.