Budowa starożytnego miasta Korynt

 

Zgodnie z badaniami archeologów, miasto zaprojektowane zostało według z siatki hippodamejskej, czyli układem ulic krzyżujących się pod kątem prostym. Główny plac to forum, czyli miejsce spotkań i rozmów Greków. Wokół placu rozlokowane były najwspanialsze budowle, czyli najzamożniejszych mieszczan. Także najbliżej centrum miasta stały pomniki. W starożytności wierzono, że posągi mają dusze, dlatego były to ważne obiekty małej architektury.

Nawet gdy w 146 r. p.n.e. Korynt został całkowicie zburzony przez Rzymian, sto lat później stał się stolicą rzymskiej kolonii, także centrum rozrywki dla elit rzymskich. Horacy, który żył w I w. p.n.e., a który określany jest mianem największego łacińskiego liryka, napisał "Nie każdemu jest dane odwiedzić Korynt". Dlaczego? Było to miejsce dla elity, czyli dla najzamożniejszych.

Igrzyska Istmijskie

 

Pierwsze odbyły się na przełomie VII i VI w. p.n.e. Trwały cztery dni i odbywały się co dwa lata.  Udział brali tylko i wyłącznie mężczyźni, podzieleni na trzy grupy wiekowe. Zawody obejmowały biegi, walkę na pięści, wyścigi rydwanów, zapasy i zawody pływackie. Zwycięzca otrzymywał wieniec z suchych liści selera. Dziś nagroda taka wydaje się śmieszna, jednak w tamtych czasach zdobycie wieńca aznaczało szacunek i uznanie.

Z igrzyskami istmijskimi związany jest ciekawy, ale i tragiczny mit grecki, sięgający VII w. p.n.e. Żył wtenczas w Koryncie arystokrata Archias, znany z rozpustnych imprez z udziałem młodych chłopców. Spodobał mu się młodziutki Akteon.  Ojciec Melissos, widząc przerażenie syna ale i obawiając się utraty reputacji, postanowił za wszelką cenę strzec ukochanego syna. Niestety, tragiczne wydarzenie zniszczyło nie tylko honor. Otóż pewnego wieczoru, wraz z kompanami, mocno pijany Archias, wtargnął do domu Melissosa i Akteona by uprowadzić młodzieńca. Wywiązała się bójka, w trakcie której chłopak z jednej strony ciągnięty był z całej siły przez ojca, a z drugiej przez napastnika. Finał wieczoru był straszny, gdyż Akteon został rozszarpany na strzępy.

Ojciec nie mogąc pogodzić się ze stratą syna, udał się nad przesmyk Koryncki by tam popełnić samobójstwo, rzucając się do morza. Według doniesień, owe wydarzenie ustanowiło igrzyska istmijskie.

Fontanna Peirene w Koryncie

 

Zabytek zawdzięcza nazwę nimfie Peirini, która podobno opłakując w tym miejscu śmierć syna, tak dużo łez wylała, że zamieniła się w źródło. Inna opowieść wspomina Pegaza, który poił się tu podczas podróży po Grecji. Fontanna pochodzi z II w. p.n.e. Sześć wejść prowadziło do trzech basenów które zaopatrywane były w wodę dzięki czterem ogromnym cysternom. W późniejszym okresie dodatkowo powstał prostokątny dziedziniec otoczony wysokimi murami. Powstała tu dodatkowa fontanna na świeżym powietrzu zasilana wodą dzięki kamiennym rynnom ułożonym poniżej posadzki. W IV w. n.e. dobudowano trzypiętrowy budynek, a przed fasadą ustawiono marmurowe kolumny. W czasach bizantyjskich budowle mocno osiadały, dlatego miejsce to wykorzystywano w celu pochówku ważnych osobistości.

Starożytny Korynt - historia

 

Okazuje się, że już w 7 - tysiącleciu miejsce było zasiedlone. Żyzna gleba i strategiczne położenie, czyli w miejscu łączącym Półwysep Bałkański z Grecją Kontynentalną, zdefiniowało to miejsce jako region z ogromnym potencjałem i dobrobytem.  Jak ważne politycznie i przemysłowo było to miejsce świadczy fakt, że w już w VIII w. p.n.e. Korynt miał kolonie na wyspach Morza Jońskiego i Sycylii. W VII i VI w. p.n.e. dobrobyt miasta był niezwykle imponujący. Był to złoty okres dla miasta. Czas ten zasłynął powstaniem świątyni Apolla, zachwycającą do dziś fontanną Pirene oraz igrzyskami Isthmiańskimi.

 

Świątynia Apolla w Koryncie

 

W 560 r. p.n.e. powstała tu Świątynia Apolla. Zanim o niej opowiem, wspomnę o starszej. Choć nie ma po niej dziś śladu,  jej znaczenie jest ogromne nie tylko dla architektury, ale i dla budownictwa ogólnie. Prawdopodobnie jeszcze wcześniej, bo ok 680 r. p.n.e. stała tu pierwsza, w pełni kamienna świątynia poświęcona temu samemu bogu, czyli Heliosowi. I tu wplata się ponownie ogromne znaczenie Koryntu dla architektury starożytnej Grecji. Podobno właśnie tu opracowano system układania dachowych płytek terakotowych, o którym w uogólnieniu można stwierdzić, że do dziś stosowany jest w budownictwie. Owe udoskonalenie zapoczątkowało stosowanie dachów dwuspadowych, które umożliwiają spłynięcie wody opadowej. W 585 roku nastąpił upadek tyranii w Koryncie. Wtedy też spłonęła pierwotna świątynia. Nowa powstała  już pięć lat później, czyli w 560 r. p.n.e. W całości wykonana z wapienia, miała skromną dekorację. Kolumny, w ilości 15 wzdłuż dłuższego boku i 6 wzdłuż krótszego były monolityczne, tzn. w całości wydrążone w skale i przetransportowane na miejsce wbudowania.  Jest to ewenement, gdyż wszelkie słynne świątynie, jak chociażby Partenon na Akropolu w Atenach, mają kolumny składające się z kawałków ułożonych na sobie. Kolumny ze świątyni w Koryncie stanowią typowy styl dorycki, czyli są ciężkie i masywne. Zachował sie fragment sfinksa. Przyjmuje się, że był akroterionem, czyli ozdobą ustawioną na szczycie kalenicy dachu. Archeologowie dowodzą, że świątynia Apolla w Koryncie była pierwowzorem dla świątyni w Delfach i w Atenach i, że mogły one powstać z budowniczych właśnie z Koryntu.

Korynt - wstęp

 

Ze mną jest tak, że gdy jadę w kolejne miejsce wiem, że warto tu przyjechać - bo warto i... właściwie tylko tyle. Czytanie historii i opisu jest w trakcie podróży zbyt uciążliwe... tyle widoków po drodze, tyle wrażeń związanych z samym wyjazdem.... Potem czytam, chociażby przy tworzeniu tej strony, ile ominęłam, ile nie zobaczyłam, np  tego co było obok, dosłownie na wyciągnięcie ręki... Tak jest także z Koryntem. Zostawiony jest tu kawał historii rozłożonej na pewnym obszarze. Nie wszystko zobaczyłam, nie o wszystkim piszę. Dlatego proponuję zajrzeć na mapę w menu by nie pominąć ciekawych miejsc. Chociaż... może to i dobrze, bo ma się po co wracać :) Proszę też wierzyć mi na słowo, że nie mam żadnych prowizji z tytułu polecenia jakiegokolwiek miejsca. Robię to rzadko i tylko i wyłącznie z własnego przekonania. Tak jest i tutaj. Otóż do starożytnego miasta Korinthos przyjechałam z mężem dosłownie na otwarcie, czyli na 8:00. Co zyskałam? Zwiedzanie bez tłumu turystów, a zapewniam - dosłownie za chwilkę zjechały się tu autokary z wycieczkami fakultatywnymi.  W każdym bądź razie później poszliśmy kupić sobie ulubioną kawę frappe. Przypadkiem weszliśmy do kawiarenki z czerwonymi stolikami i coś tam sobie oglądalismy i komentowaliśmy. Podchodząc do lady zastanawiamy się co kupić... a tu kobieta mniej więcej w moim wieku, pyta się czystą polszczyzną ile cukru do czyjej kawy :) Okazało się, że zaraz po II wojnie światowej, przodkowie tej przesympatycznej Pani, przyjechali tu i tak to się toczy do dnia dzisiejszego. Ponieważ był to czas gdy dużo mówiło się o uchodźcach, rozmowa zeszła na ten temat. Nie chcę opowiadać o szczegółach, gdyż nie wiem czy owa Pani sobie tego życzy, ale... Polecam tą niewielką kawiarenkę (współrzędne w opisie poniżej). Polecam dlatego, że można dowiedzieć się czegoś więcej, że ceny greckiej baklawy są tam w bardzo okazyjnej cenie i, że kawa jest tam wyjątkowo dobra... może właśnie dlatego, że od naszej rodaczki :)

Masz coś do dodania? Napisz do mnie przez formularz poniżej,

lub wyślij e'mail na adres:

Może chcesz coś dodać?

Albo się czymś podzielić?

napisz na forum lub 

wyślij e'mail na adres:

kontakt@zwiedzo-maniacy.pl

Twój e-mail:
Treść wiadomości:
Wyślij
Wyślij
Formularz został wysłany — dziękujemy.
Proszę wypełnić wszystkie wymagane pola!