pierwsze były na Krecie. Rodzinna wycieczka zagraniczna dokonała się troszkę dzięki namowie znajomym, troszkę z tęsknoty za czymś innym, czymś nieznanym. Już wtedy mocno przygotowałam się; wydrukowałam mapki z Google z zaznaczonymi ciekawymi miejscami i współrzędnymi do nawigacji. Niezależnie stworzyłam mini-przewodnik z opisem miejsc z mapy. Owa organizacja wyjazdu okazała się przysłowiowym strzałem w dziesiątkę. Starczyło czasu na basen, morze i zwiedzanie. Niestety, Kreta jest wymagającą wyspą. Zaplanowałam za dużo i choć ja sama wiedziałam, że wybrałam najpopularniejsze miejsca, rodzina w pewnym momencie powiedziała dość. Któregoś z kolei dnia nie na czas wyruszyliśmy z hotelu, przez co pomachaliśmy na pożegnanie ostatniej łódce wypływającej z portu Plaka na Spinalongę. Ale tamte wakacje to nie tylko rodzinnie spędzony czas i zwiedzanie zabytków. Zobaczyłam, że można żyć inaczej, nie w ciągłej gonitwie za lepszą pracą, super "noszeniem się", czyli ubraniem, domem, samochodem... 

 

Później próbowaliśmy Turcji, Cypru, czy Wysp Kanaryjskich...

Turcję odwiedziliśmy egejską, blisko Miletu i słynnej wyroczni w Didim. Niestety reszta kraju zwiedzana była wycieczkami fakultatywnymi, a więc dość kosztownie biorąc pod uwagę, że stanowimy czteroosobową rodzinę. Turcja ma wiele ciekawych miejsc do zobaczenia, jednak gdy pewien mężczyzna poprosił o rękę moją zaledwie 11- letnią córkę, przyznaję - zrezygnowałam.

Cypr natomiast jest cudowny pod każdym względem. Niestety, właśnie na tej wyspie uświadomiłam sobie, że moje dzieci chcą pojechać na wakacje, by odpocząć przy hotelowym basenie. Moja tęsknota za zwiedzaniem i poznawaniem, nie robiła na nich wrażenia. Usłyszałam wręcz, że wakacje są odpoczynkiem od szkoły - wszyscy chcą więc odreagować a nie wciąż wysłuchiwać kolejnych "ciekawych historii".  

Odpuściłam więc sobie samej i zainteresowałam się Wyspami Kanaryjskimi. Teneryfa to jeden wielki park rozrywki pełen zwierząt. Pokazy orek, delfinów, namacalny kontakt z małpami czy spacer po parku linowym w gąszczu kwitnącej zieleni, w której kryją się liczne stworzenia, jest nie lada atrakcją. Lanzarote z urzekającą architekturą stworzona została dzięki ogromnej determinacji jednej osoby. Obie wyspy zwiedziłam kilkukrotnie. Chciałabym pojechać na Gran Canarię, zobaczyć wioskę Guanczów. Jednak prawie 6-godzinny lot samolotem przekracza moją granicę wytrzymałości.

Polecam natomiast sylwestra na Wyspach Kanaryjskich. Kąpiel 1 stycznia w oceanie z kolorowymi rybkami jest fajnym zakończeniem nocy sylwestrowej. Nawet biorąc pod uwage tak długi lot uważam, że warto :)

 

 

Dlaczego warto mieć pojęcie o tradycji kraju i języku

Przynajmniej pół roku przed kolejnymi wakacjami mój mąż zawsze pytał się jakiego języka ma się uczyć. Nie wiem jak to robił, ale faktycznie ten czas starczał mu, by w miarę ogarnąć gramatykę i słownictwo a na wakacjach zachwycić. Pod tym względem ciekawy był wyjazd do Turcji. Już w samolocie, gdy powtarzał sobie słownictwo, Turcy zaczepili go pytaniem czemu uczy się ich języka. Później było już tylko ciekawiej. Ja sama miałam nie lada korzyści. Przykładowo, w hotelu byłam przysłowiową żoną męża. Pracownicy kłaniali mi się, nie pozwolili bym odbierała drinka tylko przynosili do leżaka, dostawałam najlepsze kawałki jedzenia a obsługiwana byłam poza kolejnością. Dodam, że nie było to w zwyczaju tego akurat hotelu.  Najciekawsze było jednak wyjście do meczetu. Bedąc w Turcji pięć razy dziennie słyszymy adhan. Wszyscy wiemy, że ów kraj ma inną religię, nie zawsze zgadzającą się z naszą ideologią. Jak wielu turystów, i ja chciałam troszkę ją poznać. Ponieważ odwiedziny meczetu były ważnym punktem mojego przewodnika, ubraliśmy się w śmieszny troszkę dla nas sposób i wyruszyliśmy do najbliższej świątyni. Nigdzie sami nie wchodziliśmy. Wystarczyło zapytanie w tureckim języku - czy możemy uczestniczyć. Bardzo uprzejmy Imam poszukał wśród swojej społeczności człowieka dobrze znającego język angielski by z tarasu, na którym mogą modlić się kobiety, opowiadał nam co się dzieje. Pewnie jeździlibyśmy tak w przeróżne, nie najdalsze zakątki globu, gdyby mąż nie powiedział - Veto. Miał dość nauki co roku innego języka. Stwierdził, że mylą mu się słowa i gramatyka.  Uzgodniliśmy więc, że grecki odpowiada nam obojgu.

 

 

I wtedy dopiero wszystko się zaczęło

Mąż zapisał się na kurs języka greckiego. Najpierw śmiałam się z niego twierdząc, że szkoda czasu i energii. Dziś jestem pełna podziwu dla Jego determinacji. Dwa lata ciężkiej nauki zaowocowały certyfikatem B2. Mówi po grecku i wszystkich zachwyca. Każdy Grek twierdzi, że to niemożliwe by któryś z Jego przodków nie był Grekiem... Ja natomiast oprócz tego, że dumna jestem z mojego męża, polubiłam ten kraj. Odwiedziliśmy kilka wysp, niestety do tej pory tylko te najbardziej znane. Podoba mi się to, że zawsze mogę być pewna pięknej pogody, zobaczyć coś nowego, ale i zasmakować kuchni greckiej, którą szczerze uwielbiam. A jednak dopiero wyjazd do Anavyssos uświadomił mi, że Grecja to nie tylko fajne wakacje. Tamtego roku dokładnie zaplanowaliśmy zwiedzanie stolicy Ellady. Doczytaliśmy, że w Atenach najkorzystniej dla nas wychodzą bilety 5 - dniowe. Bilet z samego Anavyssos był wtedy dość drogi, więc dotarcie do Aten przez pięć kolejnych dni wyglądało tak: dwa i pół kilometra szliśmy pieszo do Saronidy, tam wsiadaliśmy w autobus, po około godzinie przesiadaliśmy się na metro i wysiadaliśmy na stacji Akropoli. Tak przez pięć kolejnych dni. Oczywiście powrót odbywał się w ten sam sposób, tylko w odwrotnej kolejności. Pierwszego dnia takiego zwiedzania, aby wejść na wzgórze bogów odstaliśmy w kolejce przeszło godzinę. W efekcie, przy temperaturze sięgającej 40 stopni, gdy pot spływał po nas ciurkiem a nogi odmawiały posłuszeństwa, stanęliśmy przed Partenonem. Stanęłam i czułam jak łzy ciekną mi po policzkach. Zwyczajnie zachwycił mnie. 

Nie ma roku, bym nie odwiedziła Aten, obojętnie zimą czy latem. Zawsze coś nowego w niej odkrywam. Kreta, od której zaczęłam poznawanie Grecji, jest równie niesamowita. Tam też można wracać wielokrotnie i wciąż się nie nudzić. Jak wielu, ja również swego czasu zastanawiałam się nad przeprowadzką gdzieś do Grecji ale chyba wolę by pozostała moim marzeniem :)

Moje wielkie greckie wakacje

09 grudnia 2019

Masz coś do dodania? Napisz do mnie przez formularz poniżej,

lub wyślij e'mail na adres:

Może chcesz coś dodać?

Albo się czymś podzielić?

napisz na forum lub 

wyślij e'mail na adres:

kontakt@zwiedzo-maniacy.pl

Twój e-mail:
Treść wiadomości:
Wyślij
Wyślij
Formularz został wysłany — dziękujemy.
Proszę wypełnić wszystkie wymagane pola!