Kreta posiada bardzo dużo (najczęściej wymienia się ich około 60-70) wąwozów o różnej długości i trudności. Nie wszystkie są udostępnione do zwiedzania. Poniżej opisanych zostało kilka, tych najbardziej znanych i ciekawych.
Położenie Wąwozów i wskazówki dojazdu znajdziesz w mapie Krety.
Jest najdłuższym wąwozem na Krecie udostępnionym dla turystyki pieszej i z całą pewnością najsłynniejszym. Całkowita długość to około 18 km, jednak otwartych jest 16 km. Leży na terenie Parku Narodowego Samarii. Nazwa wąwozu pochodzi od wioski Samaria, w której w małej cerkwi zachowały się XIV wieczne freski.
Szlak rozpoczyna się około 1 km na południe od miejscowości Omalos, na wysokości 1227 m. n.p.m. Bardzo szybko drewnianymi schodami schodzi się mocno w dół do poziomu ok. 600 m. n.p.m. Dalej trasa jest kamienista, wiedzie skrajem koryta strumyka. Najsłynniejszym punktem są tzw. Stalowe Wrota, gdzie wysokie pionowe ściany skalne oddalone są od siebie o zaledwie 3,5 m.
Wąwóz można przejść samodzielnie lub w ramach wycieczki fakultatywnej. Dalszy opis dotyczy tylko wyjazdu wynajętym samochodem.
Wejście do wąwozu znajduje się wysoko w górach w miejscowości Omalos. Dojazd nie należy do najłatwiejszych. Strome i kręte drogi bardzo wydłużają czas drogi.
Parking, przynajmniej do tej pory tak było, jest bezpłatny.
Zakupiony przy wejściu bilet należy zachować, gdyż przy wyjściu jest ponownie sprawdzany.
Przejście wąwozu zajmuje od 4 do 6 godzin.
Z miejscowości Ajia Rumeli , ok. godz. 17:00 odpływa statek.
Wiem, że to małe pocieszenie, ale na spóźnialskich czekają niewielkie hoteliki.
W miejscowości Sougia, po wyjściu ze statku, czekają busy, które za niewielką opłatą zawiozą do parkingu w Omalos.
Weź dobre buty! Dlaczego? Specjalnie dla wąwozu Samaria wzięłam z Polski buty, które wiele lat służymy mi podczas wyjazdów w góry. Po 10 km zaczęły odklejać się kolejne warstwy podeszwy. Ostatni kilometr przeszłam w klapkach. Po drodze widziałam osoby w delikatnych bucikach, chustą przywiązanych do stopy, często do krwi poobcieranych. Dobre buty to podstawa.
Nie warto dźwigać ogromnej ilości napojów. Na szlaku jest wiele ujęć bardzo dobrej czystej wody.
Rób dużo zdjęć, ale nie zapełniaj karty pamięci do końca. Właśnie z tego powodu nie mam ani jednej fotografii. Zdjęcia które publikuję są z banku zdjęć. Niestety więc nie oddają klimatu i pejzażu wąwozu Samaria.
Wąwóz Imbros jest świetną alternatywą dla słynnej, zatłoczonej ale i wymagającej Samarii.
Ważne jest też dla tych, którzy przyjeżdżają na Kretę nie tylko w sezonie turystycznym, że wąwóz Imbros otwarty jest cały rok. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że wyjątkowo niesprzyjająca aura może jednak wpłynąć na decyzję o zamknięciu na kilka dni.
Wąwóz nie należy do trudnych szlaków, dzięki czemu spotkać tu można zwiedzających w różnym wieku, często rodziny z dziećmi. Długość wąwozu to około 8 km, przy różnicy poziomów 600 m.
Początkowy odcinek wydaje się mało ciekawy, jednak z czasem zamienia się najpierw w niskie skałki, które z każdym kilometrem stają się coraz wyższe, a przestrzeń między nimi coraz węższa. W kulminacyjnym miejscu, gdzie wszyscy przystają by zrobić sobie sesję zdjęciową, wąwóz ma 1,6 m, a pionowe skały osiągają wysokość 300. Ponieważ droga jest dość kręta, tym większe wrażenie na turystach robi ten odcinek trasy.
W czasach gdy wyspa była pod zaborem tureckim, chrześcijanie którym trudno było pogodzić się z wprowadzaniem nowej religii, walczyli w tych rejonach z okupantem. Najsłynniejsze i największe zrywy były w latach 1821 i 1867.
Warto wiedzieć, że swego czasu wąwóz stanowił połączenie między Chanią a Sfakią.
W 1941 roku, wojska alianckie broniące Krety, uciekały tędy przed najeźdźcami do Sfakii, skąd łodziami podwodnymi dalej płynęły do Egiptu.
Najlepiej przyjechać wypożyczonym samochodem.
Samochód zostawić można przed tawerną. Parking jest bezpłatny pod warunkiem zakupu czegokolwiek.
Dalej to już pieszo - kawałek trzeba przejść do butki, gdzie są sprzedawane bilety. Ważne, by zatrzymać paragon gdyż sprawdzany jest przy wyjściu.
Po przejściu całego wąwozu czeka mały bus który za niewielkie pieniążki odwozi do tawerny gdzie pozostawiony został samochód.
Moje subiektywne porady:
Dobre buty to podstawa. Nawet jeśli szlak nie jest bardzo trudny, to jednak kamienisty. Szkoda wakacji na problemy ze skręconą kostką.
Nie ma tu ujęć z wodą jak w Samarii. Trzeba więc zabrać odpowiednią ilość napoi.
należy do tych krótszych, gdyż jego całkowita długość nie przekracza 4,5 km. W obie strony trzeba liczyć około 9 km. Wejście pośrednie, znacznie skraca trasę, pozostawiając do zwiedzenia kawałek najbardziej atrakcyjny.
Bo wąwóz Mili jest z całą pewnością jednym z tych najbardziej atrakcyjnych wąwozów na Krecie, chociaż pod innym względem niż np. słynna Samaria, Imbros czy Kourtaliotiko.
Nie ma tu bowiem spektakularnych wąskich przejść pomiędzy pionowymi i wysokimi na kilkaset metrów skałami jak w Samarii czy Imbros. Nie ma też wodospadu pod którym kąpią się turyści odwiedzający Kourtaliotiko.
Jest położony w obszarze na którym znajdują się liczne źródła wody. Roślinność jest tu więc niezwykle bujna. Spacer nawet w największe, letnie upały jest przyjemny, gdyż drzewa skutecznie uniemożliwiają przedostanie się promieni słonecznych.
Idąc ścieżką mijamy pozostałości opuszczonej wioski. Ruiny starych budowli są zarośnięte przeróżnymi pnącymi roślinami. Sprawia to wrażenie tajemniczości. Wszędzie można wejść, zajrzeć. Należy to jednak robić ostrożnie, gdyż ruiny cały czas grożą zawaleniem.
Na trasie wędrówki mijamy dwa chrześcijańskie kościółka z pięknymi widokami i miejscem, w którym można się zatrzymać, odpocząć i posilić. Są też dwie tawerny położone malowniczo.
Miejscem, które zachwyca każdego są wodospady. Szum spadającej wody słychać z daleka.
Właśnie liczne źródła wody, które nie wysychały nawet w środku upalnego lata, zaowocowały w XVII wieku tym, że postawiono tu wiele młynów wodnych, a wsi nadano nazwę – Mili. Bowiem Mylos, po grecku oznacza młyn. Dzięki pracy młynów, okoliczne wsie a nawet Retimno, zaopatrywano w mąkę do wypieku chleba.
Rozwój technologii sprawił, że powstawały coraz bardziej zmechanizowane młyny z których wydajnością, te tradycyjne w Mili, nie miały szans konkurować. Powodem opuszczenia wioski pod koniec XX wieku były powtarzające się zimą liczne wylewy rzek, podtopienia i związane z tym, zagrażające życiu obsunięcia ziemi.
Obecnie wąwóz ożywa z początkiem lata, a zamiera jesienią. Chętnie odwiedzający wąwóz turyści lubią zatrzymać się po długim spacerze w tawernie. Osobiście bardzo polecam wąwóz każdemu, gdyż jest z całą pewnością przyjemnym i zdrowym odpoczynkiem w upalne dni.
jeszcze kilka lat temu stanowił jedynie ciekawy kawałek trasy prowadzącej na plażę Preveli oraz do klasztorów Preveli. Wygodna, asfaltowa droga w pewnym momencie bardzo się zwęża, gdyż skały po obu stronach coraz bardziej się do siebie zbliżają. W kulminacyjnym momencie ma się wrażenie, że się ze sobą stykają.
Nazwa wąwozu pochodzi od słowa kourtala. Związane jest to z silnymi podmuchami wiatru. Silnymi na tyle bardzo, że przy wychodzeniu z samochodu, warto przytrzymać drzwi, bo może mocno szarpnąć. Piętrzący się między wąskimi szczelinami skalnymi wiatr i odbijający się od ścian wąwozu, wydaje ciekawe odgłosy, jednym przypominające gwizdanie, innym klaskanie.
Od jakiegoś czasu wąwóz jest jedną z największych atrakcji Krety. Zawsze, nawet w środku upalnego lata, jego dnem płynie rzeka zasilana dodatkowo wodospadami. Turyści upodobali sobie miejsce, w którym kaskadowo spadająca woda tworzy basen z krystalicznie czystą wodą. Dzięki temu, że wysokie ściany kanionu zapewniają dużo cienia, można tu naprawdę wypocząć od męczącego upału.
Żeby dostać się do wodospadu, należy zostawić samochód na parkingu, których jest kilka wzdłuż drogi. Przy każdym z nich jest zejście do kanionu. Niestety, z uwagi na duże zainteresowanie kąpielą pod wodospadem, w sezonie trudno znaleźć miejsce wolne. Jadąc trasą, mija się kilka parkingów, jednak różnie oddalonych od miejsca kąpieli. Niezależnie, zawsze trzeba zejść na dół i pokonać pieszo od kilkuset metrów do 3 km dnem wąwozu. Warto zaopatrzyć się w odpowiednie obuwie.
Wąwóz Kourtaliotiko jest ciekawy dla lubiących piesze wędrówki. Szlak bowiem zapewnia wiele atrakcji. Trekking należy do przyjemnych, gdyż idzie się w cieniu, między skałami sięgającymi nawet do 500 m z licznymi jaskiniami i malowniczymi zaułkami. Płynąca rzeka zapewnia roślinność. Rośnie tu trawa posydonia, zwana trawą neptuna, która na Krecie jest pod ochroną. Zawdzięcza to zdolności do pochłaniania ogromnej ilości dwutlenku węgla. Spotkać tu można ptaki drapieżne; sępa lub orła, które upodobały sobie to miejsce, jako odpoczynek w trasie pomiędzy kolejnymi pasmami górskimi. Z uwagi na obecność wody, żyją tu żółwie kaspijskie.
Niedaleko wodospadu znajduje się kościółek św. Mikołaja. Położony kawałek dalej kamienny mostek pozwala obejrzeć wąwóz z góry.
Największą atrakcją wąwozu jest piękny wodospad Richtis. Woda spadająca z 20 metrów u podnóża wspaniały staw, dając tym samym nazwę całemu wąwozowi. Bowiem słowo Richtis oznacza „wodospad” w języku kreteńskim i występuje w wielu nazwach miejscowych na Krecie, zarówno w formie oryginalnej, jak i w formie zniekształconej.
Miejsce jest tym bardziej atrakcyjne, że podobno wodospad nie wysycha nawet w upalne lato, a w stawie można się kąpać.
Ale do wodospadu trzeba dojść.
Całkowita długość trasy wynosi około 3 kilometrów, a różnica wysokości między wejściem a wyjściem wynosi około 350 metrów. Trasę można skrócić dojeżdżając samochodem do kamiennego mostku. Droga jednak jest wąska i ewentualne wyminięcie może być trudne.
Można, dla jeszcze większego skrócenia czasu, pojechać wąską, betonową drogą do plaży Richtis, a stamtąd iść około pół godziny w górę rzeki do wodospadu.
Na szlak warto zaopatrzyć się w odpowiednie obuwie, bowiem trasa obfituje w „niespodzianki” w postaci, przejść po mokrych i śliskich kamieniach czy w zawieszeniu na linie.
Niezależnie, koniecznie trzeba zaopatrzyć się w prowiant i wodę. Bowiem, choć w większości trasa przebiega wzdłuż strumyka, przed wejściem do wąwozu znajduje się informacja, iż woda ta nie jest zdatna do picia.
Warto wiedzieć, że kamienny mostek przy wejściu do wąwozu powiązany jest z legendą. Podobno, po przyłączeniu Krety do Grecji, podczas wymiany ludności między Grecją a Turcją, chrześcijanie wymordowali tych muzułmanów, którzy próbowali na własną rękę dostać się do Sitii, by stamtąd uciec do Turcji.
Wąwóz zawdzięcza swoją nazwę historii sięgającej czasów minojskich. Dowiedziono bowiem, że strome, wapienne ściany skalne były wykorzystywane przez mieszkańców Pałacu w Zakros do chowania zmarłych.
Faktycznie, podczas wędrówki szlakiem zauważa się dużą ilość naturalnych jaskiń położonych na różnych wysokościach pionowych skał.
Szerokość wąwozu waha się od 60 do 120 metrów, a jego wysokość w niektórych miejscach przekracza nawet 120 metrów.
Szlak jest łatwy i przyjemny. Wąwóz obfituje w dużą ilość bujnej lub nawet kwitnącej zieleni. Woda, szczególnie po zimie, odżywia platany, oleandry, dzikie drzewa oliwne i przeróżne rośliny aromatyczne, takie jak oregano, tymianek czy szałwia.
Inną, charakterystyczną rośliną, która występuje w wąwozie, jest starożytna, wiecznie zielona ruta. Podobno chroni przed zatruciami, ma dobroczynny wpływ na epilepsję, stres i pasożyty jelitowe.
Spacerując szlakiem cały czas słyszy się śpiew ptaków, mieszkają tu bowiem kosy, kuropatwy a także ptaki drapieżne.
Jaskinia nie jest zbyt interesująca z punktu widzenia speleologicznego, ani tym bardziej archeologicznego.
Warta jest odwiedzenia z uwagi na położenie: na niewielkiej wysokości, nad samym morzem. Widok z niej jest wspaniały, a i sam spacer sprawia przyjemność.
Samochód najlepiej zostawić na miejscu oznaczonym na mapie i udać się na około 2 km spacer brzegiem morza. Można podjechać do maleńkiego kościółka św. Konstantyna, do którego prowadzi droga w miarę prosta, jednak gruntowa. Dalej wystarczy wspiąć się do jaskini na wysokość około 50 metrów.
Jaskinia to pojedyncza, duża komora o wysokości i szerokości około 10-metrowej. Jest bardzo łatwa do zwiedzania i nie wymaga oświetlenia.