był posągiem greckiego boga, Heliosa wzniesionym w mieście Rodos. Uznany jako jeden z siedmiu cudów starożytnego świata był podziękowaniem za udaną obronę przed atakiem Demetriusza I Macedońskiego. Wyposażony w ciężki sprzęt i dużą armię, oblegał miasto przez cały rok. Rodyjczykom nie tylko udało się obronić wyspę, najeźdźca pozostawił cały, bardzo drogi sprzęt. Mieszkańcy sprzedali maszyny wojenne, a za uzyskane pieniądze sfinansowali postawienie ogromnego boga słońca, patrona wyspy.
Autorem Kolosa był Chares, rzeźbiarz z Lindos. Pracował nad wykonaniem ogromnej rzeźby w latach 292 – 282 p.n.e.
Posąg miał wysokość 30 metrów. Szkielet wykonany był z prawie 13 ton żelaza, a wypełniony gliną i kamieniami. Z zewnątrz obłożony został płytami odlanymi z brązu, których waga to prawie 8 ton. Natomiast oczy to kamienie szlachetne. Głowę zdobiła promienista korona. Chares wykonywał posąg na miejscu, stopniowo zasypując zrobione części ziemią, która stabilizowała konstrukcję.
Wg legendy, ogromny posąg stał w rozkroku, na dwóch 10 – metrowych postumentach wystających z wody, witając okręty wpływające do portu.
Budowa Kolosa trwała 10 lat, a już 56 lat późnej pozostała tylko część jednej nogi. Bowiem na przełomie 226 / 227 r. p.n.e. nastąpiło trzęsienie ziemi, w wyniku którego posąg najpierw złamał się w kolanach, a następnie runął na ląd.
Uznaje się, że przyczyna tkwiła nie tylko w silnym trzęsieniu ziemi, także w złej konstrukcji. Glina, która wypełniała szkielet, a która z natury chłonie wilgoć, skorodowała żelazny szkielet. Wystarczyły nawet niewielkie tąpnięcia ziemi, które w tych rejonach są czymś naturalnym, by z posągu nic nie zostało.
W wątpliwość poddaje się także postawę kolosa. Wg podań, miał on stać w rozkroku na dwóch ogromnych postumentach, by przez powstały trójkąt statki mogły wpływać do portu. Dziś wiadomo, że gdyby posąg stał w rozkroku nad portem, zablokowałby korzystanie z niego przynajmniej w czasie 12 lat budowy rzeźby. Kolos był za duży by budowany był w jednym miejscu a jako całość przeniesiony na właściwe miejsce. Dodatkowo, kawałki posągu po jego zniszczeniu, leżałyby w wodzie blokując korzystanie z portu. Kolejny argument poddający w wątpliwość jest taki, że po trzęsieniu ziemi, szczątki rzeźby leżałyby w wodzie, blokując port.
Pomijając powyższe zastrzeżenia, analizy inżynierskie wskazują, że kolos nie mógł zostać zbudowany z rozstawionymi nogami bez zawalenia się pod własnym ciężarem.
Co więcej, przedstawiana dziś postawa Kolosa z Rodos z rozstawionymi w porcie nogami, nie ma żadnych podstaw ani historycznych, ani naukowych.
Kolos z Rodos od czasu budowy nie przyniósł chluby autorowi. Chares źle wyliczył koszt budowy i zwyczajnie zbankrutował. Ambicja nie pozwoliła na przerwanie prac, jednak wg niektórych doniesień uznaje się, że po ich zakończeniu, popełnił samobójstwo.
Rodyjczycy nigdy nie odbudowali kolosa mimo, że Ptolemeusz III, faraon z Egiptu, zaoferował pokrycie kosztów. Mieszkańcy obawiali się wyroczni delfickiej która orzekła, że obrazili Heliosa.
Szczątki po Kolosie Rodyjskim leżały na ziemi przez ponad 800 lat. Nawet wówczas, leżący w kawałkach posąg, przyciągał rzesze zachwyconych turystów.
Co się z nimi stało do końca nie wiadomo. Uznaje się, że gdy w 653 roku arabskie siły najechały Rodos, ich łupem stały się szczątki Kolosa Rodyjskiego.
Dziś w porcie stolicy wyspy witają jeleń i łania, choć podobno Rodyjczycy myślą o odbudowie Kolosa.